Cykl tłumaczeniowy #14 Głupota odosobnienia

Tekst został pierwotnie opublikowany 16.01.2017r.

Poniższy tekst należy o uniwersum The Elder Scrolls.

AKT I, Scena I

Na scenę wchodzi głupiec wierzący, że zna się lepiej na rzeczy niż Bohater. Przed nim rozrasta sie imponujący widok Heartholdhelm, w środku którego oczekują go trzy żądne krwi rasy Paktu Ebonheart. Głupiec rusza naprzód, wychodząc na przeciw pewnemu rozczłonkowaniu przez wściekłe bagienne jaszczurki i agresywnych barbarzyńców.

AKT I, Scena IV

Udręczona, altmerska kobieta siedzi przy stole, otoczona przez książki. Jej oczy skupione są na horyzoncie, spoglądają w nicość. Tylko najbardziej spostrzegawczy zauważą, że z kącika jej ust spływa cienka strużka śliny. Przed nią, na stole, znajduje się opasłe tomiszcze, z zawiłymi runami wypisanymi na okładce.

AKT II, Scena II

Szlachetny Altmer spogląda z góry na grupę zebranych magów.

RAZUM-DAR: Moja Królowo, magowie opuszczają nasze granice z ważnymi informacjami, Mówią, że poszukują…odosobnienia.

KRÓLOWA AYRENN: Naprawdę?  Być może nie rozumiecie znaczenia lojalności, mali magusi!

Niniejszym następuje scena w, której Bohater zabija ich matkę, kiedy ona zabija ich ojca, kiedy on zabija ich wujka (spójrz w dół, na kontekst)

Znajdź Akt Trzeci, gdzie mamy przemowę o Przymierzach. Mianowicie, przymierze pomiędzy Daedrycznym Księciem i kostką sera.


AKT IV, Scena VI

Szlachetny Altmer spogląda z góry na grupę zebranych magów.

RAZUM-DAR: Moja Królowo, magowie opuszczają nasze granice z ważnymi informacjami. Mówią, że poszukują.. .odosobnienia.

KRÓLOWA AYRENN: Naprawdę?  Być może nie rozumiecie znaczenia lojalności, mali magusi!

RAZUM-DAR: Gdzie ja to słyszałem wcześniej?

Advertisements

Cykl tłumaczeniowy #13 Piosenka o Orkach

Tekst został pierwotnie opublikowany 15.01.2017r.

Poniższy tekst należy do uniwersum The Elder Scrolls.

(Pij miód. Śpiewaj.)

Nienawidzimy Orków! Nienawidź ich i ty!

Śmierdzą, cuchną i capią!

Nie potrafią nawet znaleźć własnych tyłków w śniegu!

Nienawidzimy Orków! Naprawdę, uwierz nam!

Nie mają bród, nie mają mózgów!

Nie potrafią nawet ubić horkera z ostrzem w ręku!

(Pij więcej miodu. Powtórz.)

Cykl tłumaczeniowy #12 Monomit: Lorkhan & Satakal

Tekst został pierwotnie opublikowany 08.11.2016r.

Poniższy tekst należy do uniwersum The Elder Scrolls.

Lorkhan

Figura Stwórcy-Oszusta-Testera obecna jest w każdej mitycznej tradycji Tamriel. Jego najbardziej znanym imieniem jest aldmerskie “Lorkhan” lub Bęben Zagłady. Przekonał on, lub też oszukał, Pierwotne Duchy, by razem stworzyły Śmiertelną Płaszczyznę, zaburzając równowagę, podobnie jak uczynił jego ojciec, Padomay, który wprowadził niestabilność do wszechświata w Miejscu Początku. Po tym jak świat się zmaterializował, Lorhan został odcięty od swego boskiego środka, według niektórych wersji nieumyślnie, i podróżuje po kreacji et’Ada. Interpretacje tych wydarzeń różnią się w zależności od kultury. Poniżej zamieszczam jedną z lepiej znanych.

Wersja yokudańska, “Satakal Skóra-Świata”

Satak był Pierwszym Wężem, Wężem-Który-Nadszedł-Przed-Początkiem, i wszystkie światy spoczywały w blasku jego łusek. Był jednak tak ogromny, że nie istniało nic poza nim, a on sam był owinięty wokół siebie, i poszczególne światy ślizgały się po sobie ocierając się wzajemnie, nie mając miejsca, by złapać oddech. I światy wzywały pomoc, błagając o wolność, ale nie istniało nic poza Pierwszym Wężem, dlatego też pomoc nadeszła z wewnątrz, i był nią Akel, Żołądek Głodu. Akel dał o sobie znać i Satak popadł w zadumę czym jest, a był to największy głód jaki można sobie wyobrazić, więc jadł i jadł. Wkrótce na światach zabrakło miejsca, by żyć i nadeszły rzeczy. I były to rzeczy nowe, i często popełniały błędy, jako iż był to ciężki czas dla ćwiczenia bycia rzeczami przed początkiem. Większość z nich szybko odeszła, jedne nie były wystarczająco dobre, inne się poddały. Niektóre się zaczynały i zostały pożarte przez Sataka kiedy do nich dotarł. Były to brutalne czasy.

Wkrótce po tym, Akel zmusił Sataka by ugryzł własne serce i taki był jego koniec. Głód jednakże, odmówił zaprzestania swych praktyk, nawet w śmierci, i Pierwszy Wąż zrzucił skórę przywdziewając nową, i stary świat umarł. Satakal nadszedł i wszystko zaczęło się od początku, lecz rzeczy uświadomiły sobie wzór, i jaką rolę w nim pełnią. Przybrały więc imiona, takie jak Ruptga czy Tu’whacca, i zaczęły poszukiwać podobnych sobie. I kiedy Satakal pożerał siebie raz za razem, najsilniejsze duchy nauczyły się omijać zgubny wpływ cyklu poruszając się po dziwacznych kątach. Proces ten nazwali Przechadzką, ścieżką przekraczania skór świata. Ruptga był tak wielki, że umieścił gwiazdy na niebie, które służyły słabszym duchom jako drogowskazy w odnalezieniu ścieżki. Z czasem praktyka ta stała się dla duchów na tyle łatwa, że stała się ona miejscem – nazywano ją Dalekimi Brzegami – gdzie duchy przeczekiwały czas do utworzenia następnej skóry.

Ruptga przeprowadził wiele dzieci przez cykle, i dlatego był znany jako Wysoki Ojciec. Kontynuował swoją pracę, umieszczając gwiazdy na niebie stworzył mapę Pustki. Jednakże po tak wielu cyklach, było już zbyt wiele duchów, którym trzeba było pomóc, i sam nie mógł sobie z tym poradzić. Stworzył więc pomocnika z pozostałości dawnych skór i nazwał go Sepem, Drugim Wężem. Sep posiadał znaczną część Żołądka Głodu, miał w sobie wiele głodów z wielu skór. Głód był tak wielki, że Sep nie mógł myśleć. Zdarzało mu się zjadać duchy, którym miał pomóc, lecz Wysoki Ojciec zawsze się przy nim znajdował i je ratował. Ostatecznie, znudzony pomaganiem Wysokiemu Ojcowi, Sep wyruszył zebrać pozostałe skóry świata i złączyć je w jedną. Oszukuł duchy obietnicą pomocy. Obiecał im, że w ten sposób dosięgną nowego świata, z wielu starych stworzą jeden nowy. I duchy pokochały ten pomysł, bo takie życie było łatwiejsze. Koniec przeskakiwania z miejsca na miejsce, koniec zmartwień o cykl. Wiele duchów dołączyło do Sepa, szczerze wierząc, że był to dobry pomysł. Wysoki Ojciec jedynie pokręcił głową.

Wkrótce po tym, duchy które istniały na kuli złożonej ze skór świata zaczęły umierać, a działo się to dlatego, iż znalazły się zbyt daleko od świata Satakala. I odkryły, że są za daleko od Dalekich Brzegów, i nie mogą do nich wskoczyć. Duchy zostały pozostawione same sobie, błagając Wysokiego Ojca, by zabrał ich z powrotem. Lecz ponury Ruptga nie zgodził się, i polecił im poszukać nowej, własnej ścieżki, by z pomocą gwiazd odnaleźli sposób na powrót na Dalekie Brzegi. Jeśli zaś nie będą potrafiły tego zrobić, muszą istnieć poprzez własne dzieci, które już nigdy nie będą takie same. Sep jednak zasłużył na większą karę, więc Wysoki Ojciec zmiażdżył go długim kijem. Głód wypadł z martwych ust Sepa i był jedynym co pozostało z Drugiego Węża. Kiedy reszta nowego świata zaczęła dążyć do boskości, Sep mógł jedynie trwać  w martwej skórze, pływać po niebie jako żarłoczna pustka, która w zazdrości próbowała pożreć gwiazdy.

Cykl tłumaczeniowy #11 Opusculus Lamae Bal ta Mezzamortie

Tekst został pierwotnie opublikowana 04.11.2016r.

Poniższy tekst należy do uniwersum The Elder Scrolls.

Tłumaczenie wykonane przez Uniwersytet Gwylim, 3E 105

Podobnie jak światło jaśnieje, tak i cień popada w ciemność. Daedryczny Książe, Molag Bal, spojrzał na Arkaya, i pomyślał o jego królestwie z, którego Aedra była tak dumna, o królestwie śmierci, którego nie mógł ominąć żaden mer, żaden człowiek, i było ono prawdziwe.

Bal, którego dziedziną jest rozwiązły ucisk i więzienie dusz śmiertelników zapragnął udaremnić szczęście Arkaya, który wiedział, że na Nirnie nie ma człowieka, mera czy zwierzoludzia, który mógłby ukryć się przed śmiercią.  Inne Aedry wątpiły w jego dziedzinę, dlatego też Molag Bal rzucił wyzwanie śmierci.

Były to czasy kiedy Tamriel nadal było młode, wypełnione niebezpieczeństwami i cudowną magią. Bal kroczył pod postacią człowieka i posiadł młodą kobietę z Ludu Nedycznego, dziewicę Lamae Beolfag. Molag Bal sprofanował jej ciało brutalnie i bez miłości, jej ówczesnym krzykom nadano nazwę Wrzeszczących Wiatrów, które po dziś straszą wśród fjordów Skyrim.

Zgwałcona i na wpółżywa Lamae została znaleziona przez koczowników, którzy się nią zaopiekowali. Dwa tygodnie później kobiety owinęły ją w całun, jako iż odeszła ona do krainy śmierci. Zgodnie z ich zwyczajem, koczownicy zbudowali stos, na którym mieli złożyć ją w ofierze. Tej nocy, Lamae powstała ze stosu pogrzebowego, cała w płomieniach, przerwała sabat. Wydłubała i pożarła oczy dzieci, rozpłatała gardła kobiet i zgwałciła ich mężczyzn tak okrutnie, jak zrobił to z nią Molag Bal.

I tak, Lamae (która jest również znana jak matrona krwi), przeklęła lud Tamriel swym zepsutym obliczem, i zaczęła rodzić niezliczone abominacje, z których nadeszły wampiry – najbardziej podstępne spośród wszystkich nocnych horrorów. I tak oto, misternie zaplanowana plaga poczęła się rozprzestrzeniać, okrutnie kpiąc z cyklu życia i śmierci, obecnego od początku stworzenia świata. I Arkay popadł w niezmierzony smutek, bo wiedział, że nie da się odczynić okrutnego żartu Molag Bala.

Cykl tłumaczeniowy #10 Dzieci Molag Bala

Tekst został pierwotnie opublikowany 03.11.2016r.

Poniższy test należy do uniwersum The Elder Scrolls.

Molag Bal zniewala.  Molag Bal plugawi.

Bóg Intryg wybiera swoje dzieci spośród nieskłonnych i porywa dusze nieostrożnych.

Legendy powiadają, że Książe Zepsucia jest ojcem pierwszego wampira. Mimo, że nie mamy wielu informacji na temat odrębnych gatunków wampirów to powinniśmy rozważyć, czy aby one wszystkie nie należały do jego potomstwa.

Większość wampirów potrafi wyśledzić swój rodowód do samych początków, do niechętnej Nedycznej dziewicy, którą zgwałcił i splugawił Molag Bal. Razem stworzyli rasę potworów, które wyruszyły w świat siejąc zepsucie.

Inne gatunki wampirów są wynikiem paktów i umów z Królem Gwałtu, który z radością obdarza swoich wyznawców życiem wiecznym i darem siły, a przy okazji również – wiecznym potępieniem. Molag Bal sieje ziarna chaosu i wojny rozlewając niezgodę, korumpując dusze, jedną po drugiej. Jego siły są legionem, cierpliwość nieograniczona, a ostatecznym celem  dominacja i całkowite zniewolenie wszystkich żyjących istot.

Cykl tłumaczeniowy #9 Nowe dyrektywy Thalmoru

Tekst został pierwotnie opublikowany 14.09.2016r.

Poniższy tekst należy do uniwersum The Elder Scrolls.

Dotyczy naszych przyjaciół, Khajiitów:

NIE zwracaj się do nich per “Kot”.

NIE podawaj im jedzenia przeznaczonego dla kocich zwierzaków.

Jeśli posiadasz oswojonego kota, to NIE nazywaj Khajiita jego imieniem.

NIE chwytaj go za ogon, o ile nie odstaniesz na to pozwolenia.

Dotyczy naszych przyjaciół, Bosmerów:

NIE proponuj im dodawania warzyw do bosmerskich przepisów.

NIE ścinaj drzew na oczach Bosmerów.

NIE pytaj ich jak smakuje bosmerskie mięso.

NIE pytaj ich jak ugotować Khajiita.

Nasi nowi przyjaciele są teraz naszymi towarzyszami broni i stoją obok nas, w szeregu. Należy im się więc stosowny szacunek. W razie jakichkolwiek wątpliwości proszę skontaktować się z najbliższym reprezentantem Thalmoru.

Cykl tłumaczeniowy #8 – Ostatnie słowa Sotha Sila

Pierwotny test został opublikowany 25.08.2016r.

Poniższy tekst należy do uniwersum The Elder Scrolls.

Sotha Sil:

Drogi Divaythu, długo ze sobą nie rozmawialiśmy. I w ostatnim czasie zbyt wiele razy widziałem twe słowa.

Bawisz się umysłami ciekawych śmiertelników. Posiadasz Narzędzia Kagrenaca? Wątpię. Gdybyś je miał, obawiałbym się o twoje życie. To nie są narzędzia dla śmiertelnych, Fyr, sam dobrze to wiesz.

I co z twoją własną śmiertelnością? Jak się trzyma? Jeśli przeżyjesz bogów to czy nie staniesz wyżej od nich? Zawsze czymś się wyróżniałeś od pozostałych. Wierzę, że znajdujesz radość w śmiertelności, nieważne jak długa jest. To dobrze świadczy o tobie.


Jednakże twoja ciekawość jest problematyczna. Jesteś czarodziejem, uczonym, kretem przeszłości i przyszłości. Rozumiem to doskonale. Byłem tym samym, i czymś więcej.


Ciekawość to dziwna rzecz. Jasna ścieżka otoczona przez ciernie.


Interesująca z ciebie kreatura, mój drogi przyjacielu, obyś nie zapadł w chorobę. Błagam, wyrażaj się z większą ostrożnością w swych słowach. Umysł śmiertelnika można łatwo zmiażdżyć słowami bóstw.

Na ten czas, będą spoglądał na ciebie z uciechą, na to jak bawisz się rozmowami o Jak i Gdzie. Te pytania mają najprostsze odpowiedzi, i najmniej satysfakcjonujące. 

Sotha Sil:

  

Złodzieje? To ciekawy oskarżenie. Czy kradniemy boską esencję czy może została nam ona podarowana bezinteresownie, byśmy mogli poprowadzić nasz lud w nową epokę? 

Kilku nazwało nas złodziejami kiedy Książęta Otchłani słowami i obrzędami zostali przymuszeni do zawarcia rozejmu. Jeszcze mniej kiedy Mehrunes Dagon złamał przysięgę na terenie Twierdzy Smutku.

Zdarzenia na Czerwonej Górze wydarzyły się tak dawno temu. Co Lord Vivec opowiedział ci o tym dniu? Owinął prawdę w zagadki? Pokazał ci wszystkie możliwe przeszłości, które prowadzą do tej samej nieuniknionej przyszłości? Lubi tak robić.

Nie przeklinaj go za to, bo jest tym, czym jest. Zagadką. Opozycją swych poglądów.

Sądzę, że Almalexia mogłaby opowiedzieć tę historię najwierniej. Była najbliżej Nerevara. Była jego kochanką. Doradczynią. Generałem. I spośród nas to właśnie ona nosi płaszcz bogów z największą dumą. Kroczyła wśród ludzi i nauczyła ich wad. Nauczyła ich dobrze.

Człowiek bogów? Bóg ludzi? Kogo boisz się bardziej?

Zastanawiasz się czemu Dwemerzy zniknęli? Może lepiej zastanów się czemu jeden pozostał. Nawet bogowie patrzą z niechęcią na absolut, bo pachnie im czymś większym od nich samych.

Niemniej, obserwuje.

Sotha Sil:

Obserwuje. Zastanawiam się. Buduję. Niszczę.

Czy jestem bogiem? Jak każdy z nas.

Bogowie maja wieczność, by wymierzyć swe słowa, śmiertelni jedynie chwilę, by je usłyszeć.

Czy Lord Vivec jest bogiem? W tym samym stopniu co ja.

Vivec jest poetą. Nie ufaj jego słowom, jako iż są to słowa poety – urodzonego, by kusić. A jednak by poezja mogła zawładnąć sercami musi przemawiać dzwonami prawdy.

Czy Lady Almalexia jest bogiem? W równie pełnym stopniu jak Lord Vivec.

Almalexia jest wojownikiem. Strzeż się jej, bo stal nie rozróżnia przyjaciela ni wroga. Ale w odpowiednich rękach ostry miecz może wyrzeźbić historię.

Pytam ponownie, czy jestem bogiem?

Jestem Sotha Sil. Mag. Zegarmistrz.

Pytasz mnie gdzie leży Mechaniczne Miasto? Niektórzy mówią, że na Czarnych Mokradłach. Inni, że jest zakopane w głębinach Ebonheart. Słyszałem nawet, że moje miasto zawiera się w słoju ukrytym pod płaszczem Lady Almalexii. Wszystko to jest prawdą, i fałszem. Moje miasto jest tam gdzie żyję, a ja żyje w moim mieście. Jego położenie jest nieistotne, jako że jestem jego jedynym obywatelem.

Dwemerowie byli Dwemerami. Chimerowie byli Chimerami. Teraz Dwemerzy przepadli a Chimerowie zostali przemienieni. Słowa Azury są ciężkie, ale już dyskutowaliśmy o bożych słowach, czyż nie?

Jestem Sotha Sil.

Obserwuje. Zastanawiam się. Buduję. Niszczę.

Divayth Fyr Psyjyk:

Krótka notka na temat Sotha Sila, moi przyjaciele…

To nie było całe Miasto. Jedynie główny hol Mistrza Sila ukryty pośród Mechanicznego szaleństwa. Tak jak poza perłowymi bramami Twierrdzy Smutku ciągną się niezliczone domostwa i sklepy, tak i podobnie sprawa ma się w Mechanicznym Mieście. Domena Sotha Sila jest jednak znacznie bardziej rozległa, a jej domostwa zamieszkuje więcej mieszkańców. Widziałem ich na własne oczy – o bogowie – jaki to był widok! Jeśli chodzi o sprawę Nerevaryjczyka, słyszałem opowieść, że kiedy teleportował się do środka z pomocą Almalexii, maszyna podnosząca drzwi zapadła się do środka. Z nieznanego powodu (czy zrobiła to Almalexia czy Sotha Sil?) zatrzymało go to przed pójściem dalej. Nerevaryjczyk znalazł się pracowni Sotha Sila.

Pomyślcie o tym… jeśli to było miasto to kto mógłby je nazwać domem? Jeszcze bardziej inteligentni  i wynalazczy fabrykanci? Nie śmiem o tym mówić, ale widziałem ich na własne oczy. Być może, pewnego dnia, o położeniu miasta będą wiedzieć wszyscy, wtedy odwiedzający zwiedzą całe Mechaniczne Miasto.

Divayth Fyr Psyjyk:

Miałem widzenie. To zaiste BYŁA wizja. Podczas moich podróży do innych płaszczyzn medytowałem, by ukrócić upływ czasu. Podróż pomiędzy płaszczyznami jest dezorientująca i osoba niewprawiona może doświadczyć uczucia rozerwania ciała na dwoje. Medytacja łagodzi te uczucia. Moja podróż zajęła mi dłużej niż zwykle. “Wizja”, chociaż mogę tez ją nazwać koszmarem, oderwała mnie od pierwotnej ścieżki. Nie mogłem się od niej uwolnić, ścisnęła mnie cieleśnie i duchowo. Kiedy odeszła, obudziłem się leżący na ziemi, nagi, w pobliżu Tel Vos. Osłabiony po tym nietypowym wypadku znalazłem drogę do twierdzy, gdzie spałem wiele dni, zanim odzyskałem pełnię sił.

Zwróciłem się do Rady, wierzyli oni jednak, że było to zwykłe widzenie – pozbawione znaczeń. Być może był to jedynie znak, że zbyt mocno naciskałem na sprawę Dwemerów. To bardzo możliwe, ale sądzę, że w tym jest coś więcej. Zanim powrócę do swych dalszych podroży muszę odpocząć.

Yagrum z drugiej strony, wydaje się odzyskiwać pamięć. Ciągle pokazuje oznaki spaczenia, ale amnestia powoli się cofa. Spędza dużo czas sam ze sobą i nie życzy sobie, by mu przeszkadzać. Jestem pewien, że wspomnienia, które do niego powracają dają mu wiele powodów do myślenia. Chciałbym pomóc mu bardziej. Wszystko go drażni, więc poleciłem mym siostrom-żonom by zostawiły go w spokoju. Kiedy nadejdzie czas, zrozumie on co los dla niego przygotował.

I interesująca rzecz…Yagrum, po rozmowie z radą życzył sobie wiedzieć czy nadal jestem w posiadaniu Narzędzi. Kiedy dowiedział się, że Hortator nas opuścił, zabierając ze sobą narzędzia, wydawał się wielce niezadowolony. Nie wiem co dzieje się w umyśle mojego przyjaciela, muszę mieć go na oku, obawiam się o niego.

Divayth Fyr Psyjyk:

Niestety!

“To prawda Kazania Zerowego, która nie jest żadną.”

To pochodzi z “tak zwanych” ukrytych przesłań, które pochwalam, czy widzisz prawdę? Pierwszy wers, poprzez dziwaczne nieporozumienie, prowadzi nas w kierunku wiary w wiadomość, która może być prawdą, ale i fałszem. Wiele z tego co już wiem jest niepokojące, a prawda leży wszędzie wokół nas, obok niewiedzy obywateli Cesarstwa. Mam nadzieję, dla dobra Tamriel,  że jesteśmy przygotowani na nadchodzące rewelacje i prawdy ukrywane od wieków. Jeśli “zjawa” naprawdę chodzi między nami, to czasy, które doświadczamy, mogą być zaiste szokujące.

Divayth Fyr Psyjyk:

Kiedy dotarłem do wieży, zostałem poinformowany przez jedną z moich żon o wspaniałej dyskusji, który odbyła się bez mojej wiedzy. Dajcie mi się jednak odświeżyć, bo czuję się zużyty.

Dyskusja rozgorzała na nowo, debatowaliśmy o Trójcy, Narzędziach Kagrenaka, i Dwemerowie powstali na nowo raz jeszcze! Moim drodzy i przyszli uczeni, fakty są przed nami! Czy nie widzicie prawdy? Pozwólcie, że pobudzę wasze zmysłu rzucając nowe światło na ten temat.

Trójca…

Vivec, Almalexia i Sotha Sil są Bogami-Bohaterami, czyż nie? Stworzyli siebie używając Narzędzi Kagrenaca (później omówię je szerzej) na Sercu Lorkhana. Azura ukarała ich i ich lud (zgadza się, włącznie ze mną!). Mroczna skóra i płomienne oczy są nazbyt widocznym przypomnieniem. Czy to przypadek, że zmiana nastąpiła podczas złamania przysięgi? Zaiste, to ona jest sprawcą. Jeśli Trójca uhonorowałyby umowę nic podobnego by się nie wydarzyło. Czy Azura zagarnęła życie Dwemerów za próby majstrowania przy Sercu? Na to pytanie może odpowiedzieć jedynie Bogini, ale sam w to nie wierzę. Nikt nie wie jaki Kagrenak miał plany względem Serca. Być może celem jego działań było zniknięcie Dwemerów. Tak czy inaczej, to się się wydarzyło, celowo lub przez wypadek. Trójcę niewiele to obchodzi. Dostali to, po co przybyli. Chodzą pośród “Cieni Bogów”. Odesłali generała i zdobyli nagrodę. Nerevar był, według mnie, stracony w ich oczach. Znałby prawdę o Dwemerach i żądzy potęgi Trójcy. To podsuwa mi kolejną kwestię…czy Nerevar zmarł wskutek ran odniesionych w bitwie czy może Trójca uciszyła go raz na zawsze? Trójca i Azura wiedzą to. Azura miłowała Nerevara, i “JEŚLI” to Trójca go eksterminowała to Azura mogła ich za to przekląć i Chimerów również. Kapłani Dysydentów zdają się w to wierzyć, podobnie jak ja.

Narzędzia Kagrenaka…

Brzytwa, Czerpak i Upiorna Opoka. Kagrenak był Architektem Narzędzi, które miały zawładnąć Sercem Upadłego Boga. Czy te Narzędzia mogą je zniszczyć? Czy raczej mają je przywrócić do pierwotnego stanu? A może jedynie przesyłają energię do indywidualnej konsumpcji? Cóż, wiemy, że Trójca ich użyła. Tajemnicą jest co innego, co planował z nimi zrobić Kagrenak. Sotha Sil odszyfrował, że chodziło o podłączenie się Mocy płynącej z serca. Więc Trójca składała wizyty na Czerwonej Górze, wykorzystywała Narzędzia i stała się Bogami-Bohaterami.

Dwemerowie…

Pierwsze i najważniejsze, musimy zapytać siebie, czy dwemerowie byli beztroską czy ostrożną rasą? Czy byli tolerancyjni czy tyraniczni? Czy tworzyli konstrukty w celach obronnych czy ofensywnych? Wiemy “JEDYNIE”, że byli wynalazcami maszyn i konstruktów. Nie popierali magii, ale plotki głoszą, że cześć ją praktykowała. Czy Trójca się ich obawiała? Wiemy, że żeby mogli osiągnąć Boską Moc musieli pokonać Dwemerów, by zdobyć ich narzędzia. Wątpię, by obawiali się samych Dwemerów, raczej tego czym mogli się stać. Koniec końców, cała rasa tak potężna jak mało liczna Trója, byłaby dużym zagrożeniem.

Ich zniknięcie nadal jest wielką tajemnicą, która rośnie i rośnie, im głębiej się w niej zagłębiamy. Wiemy, że “WSZYSCY” Dwemerowie (poza moim przyjacielem, Yagrumem) przepadli kiedy Kagrenak zadał cios sercu swoimi narzędziami. Gdzie się udali, nie wiemy. Wiele teorii mówi, że przedostali się do Otchłani. Jeśli taki był plan to obrali sobie dziwaczne miejsce. Możliwe, że wyrzuciło ich tam przypadkowo. Istnieje również możliwie, że ich egzystencja została wymazana. Pomysł, że są zagubieni w czasie jest dla mnie nowością. Szczere wątpię w jej prawdziwość. Wydarzyło się coś nadnaturalnego, to pewne. Ja *WIEM* co się wydarzyło, ale w rzeczywistości nie wiem gdzie odeszli, i czy umarli.

Być może, jeśli się spotkamy, i porozmyślamy wspólnie nad tą sprawą to pojawią się nami nieodkryte karty. Poświeciłem wiele czasu i pracy i mam nadzieję, że będzie to owocne.

Strzeżcie się Trójcy. Przez lata mieli wiedzę, której my nie posiadamy. Mówią w dziwnych Językach i kąsają niczym węże pośród wysokich traw. Ich sekretem jest jest ich prawdziwa MOC. Proroctwo Nereveryjczyka ukaże ich prawdziwe tożsamości. Ich słowa zostaną ujawnione ziarnami skoomy.

 Divayth Fyr the Psyjyk:

Bagarnie, mój drogi przyjacielu, przeceniasz mnie. Jestem jedynie badaczem. Badaczem tajemnic, które pochłaniają cały kraj. Nie chcę pokonywać przeszkód. Chce je rozwiązywać. Jeden może wiedzieć jak wspiąć się na górę, ale ten sam się na nią nie wespnie. Nie pożądam Mocy Serca. Pragnę ją zrozumieć. Jak zrobili to Dwemerzy. Nie możemy być pewni czy życzyli sobie posiadać taką moc. Być może chcieli jedynie zrozumieć po co istnieje. Nie by ją użyć. Możemy spekulować.

Miałem okazję spotkać się z Sotha Silem, jakiś czas temu. Zaiste, minęło już wiele lat. Od tamtego czasu izoluje się on coraz bardziej. Nie miał wiele do powiedzenia, lecz słuchał uważnie. Próbowałem go przekonać byśmy wspólnie pracowali nad pewnymi teoriami uwzględniającymi fluktuację energii, którą Dwemerowie wyśmienicie opanowali w swych maszynach parowych. Początkowo zainteresowany, musiał zająć się swoimi obowiązkami. Obowiązkami, o których wolał nie mówić. Pożegnaliśmy się i odszedłem. Więcej już go nie ujrzałem. Przyznaję, wykazywał zainteresowanie tematem, ale w zupełnie inny sposób niż ja. Ja życzę sobie zrozumieć, on życzy sobie wykorzystać. Jest najdalszą rzeczą od Psyjyków. Nie obchodzą go Ścieżki Psyjyków. W nich zawarty jest porządek, a on życzy sobie podążać tylko swoim, wewnętrznym porządkiem.

Wygląda na to, że poszczególni członkowie Trójcy mają ze sobą coraz trudniejszy kontakt. Sotha Sil zapuszcza się w Mechaniczne Miasto wraz ze swoją ciszą i samotnością, Vivek wykorzystuje całą moc, by powstrzymać Spaczenie, a na widok Twierdzy Smutku która staje się nową stolicą, Bogowie-Bohaterowie mają ręce pełne roboty. Proroctwo Nerevarejczyku puka do ich drzwi, w głębi duszą się go boją. Boja się, co Proroctwo dla nich przygotowało.

 Divayth Fyr Psyjyk:

Zaiste, warto odświeżyć temat! Wskutek intensywnych studiów i badań stałem się niedbały w naszych dysputach. Psyjykowie. Co prawda, sam nim nie jestem, lecz bezzwłocznie poruszę ten temat.

Czy Człowiek może stać się Bogiem? Lub być może cieniem Boga? A, by “przewyższyć” Boga, cóż, musielibyśmy mówić o wielkim darze. Jednostka musi być troskliwa wobec “Bogów” zanim zacznie myśleć o pozyskaniu tak wielkiej mocy i posłuchu. Kim i czym są Bogowie? Czy są prawdziwymi istotami mocy? Czy może jedynie śmiertelnikami obdarzonymi niewiarygodnymi zdolnościami? Czy są fragmentami naszej przerażonej wyobraźni, komfortem, który otrzymujemy kiedy nam się nie powodzi? JEŚLI “Bogowie” są istotami, które znamy ze starożytnych pism, to by znaczyło, że każdy śmiertelnik może pojąć ideę bycia Jednym z Nich.

A to przynosi ze sobą wiele interesujących odkryć. Najwyraźniej Dwemerowie sprowadzili Bogów na kraniec strachu swoją nową i wspaniała potęgą (w tym przypadku, wyjątkowo, możemy użyć terminu “technologią”). Czy Dwemerowie poszukiwali Boskiej mocy jako krok ku osiągnięciu Nirvany? Nie różniło by się to wiele od Dążeń Psyjyków, czy Dwemerowie byli Psyjykami? Czy zbliżyli się na tyle blisko, by móc przerazić nawet Bogów? I za ten czyn została na nich sprowadzona surowa kara? Serce Lorkhana było, według legend, rzucone w Vvardenfell, tym samym tworząc Czerwona Górę. Vvardenfell było dla Dwemerów ziemią ojczystą, odkryli oni Serce, i prawdopodobnie, zorientowali się, że mogą pozyskać z niego jakąś nieokreśloną korzyść. Jeśli byłoby inaczej, to czemu Lorkan z Dagoth Urem, razem, przypuściliby szturm na Górę? Lorkhan pałał gorącą żądzą, by odzyskać swe ukochane Serce, lecz Dagoth Ur? Również miał zamiar je pozyskać, a z nim nieznaną moc. Dwemerowie byli jedynie przeszkodą, czyż nie? Przeznaczoną na stracenie. Dagoth Ur nie kochał Dwemerów, nie posiadał do nich żadnej sympatii. Oczywiście, Dążenie to idea, który dotyczy wszystkich śmiertelników, ale…czy jest możliwa? Wierzę, ze Dagoth Ur lub Dwemerowie zdołali kontrolować Serce, ale być może było ono jedynie Kluczem do otwarcia drzwi. Serce “Boga” w rękach śmiertelnika. Pomysł chorobliwie ekscytujący…i przerażający.

Jako Psyjykowie Nowych Ścieżek, Dwemerowie zdaje się być bardziej zwycięscy w Dążeniach od innych śmiertelników. Ich Dążenia różnią się od Dążeń Starych Ścieżek. Nowe Ścieżki, to termin ukuty przez mnie, są Ścieżkami, którym poświęcam cały mój czas i badania. To bardzo wdzięczny temat. Dwemerowie nauczyli mnie więcej o “ideałach” Dążęń niżby nauczył mnie jakikolwiek Psyjyk w ciągu tysiąca lat. Tak wiele pytań, tak mało czasu na odpowiedzi. Ich znalezienie zdaje się być najważniejszy celem egzystencji śmiertelnych.