Wobec morderczych potęg – Prolog

Uwaga! To moja własne opowiadanie należące o uniwersum The Elder Scrolls Steampunk. Jest to również moje pierwsze opowiadanie, a raczej prolog do niego, więc proszę o wyrozumiałość.

Mężczyzna dyszał, jego kolana zachwiały się i on sam upadł, dłonie opadły na brukowaną nawierzchnię. Deszcz wzbierał na sile kiedy coraz rozpaczliwiej pragnął zgubić pościg.
– Szybko! Tam jest! – z drugiego końca uliczki dobiegły chrapliwe wrzaski. W głowie mężczyzny zakotłowały myśli, adrenalina po raz ostatni uderzyła mu do głowy. Wstał i pobiegł. Jego ostatnią szansą było dostanie się do pobliskich domów. Niestety upadek  zatrzymał go w połowie drogi. Po kilku krokach ponownie się przewrócił, tym razem przy akompaniamencie wrzasków bólu i trzasku łamanych kości. Przewrócił się i w powietrzu obrócił na bok. Kolejne próby wstania skończyły się fiaskiem. Odtoczył się pod ścianę. W tym czasie dobiegł do niego postawny mężczyzna.
– To było efektowne, ha ha – zaśmiał się gardłowo. – Nie waż się wstawać – mężczyzna oparł nogę na roztrzaskanej stopie uciekiniera.
– Aaargh! Przestań – powiedział cicho.
– No już się nie maż. Za moment zjawi się tu Gidave.
Na rzekomego Gidave’a nie trzeba było długo czekać. Zjawił się w pustej uliczce w towarzystwie dwóch rosłych oprychów. Jego szara twarz elfa była pokryta bliznami, a jedno oko zasłaniała czarna opaska. Z jego płaszcza, kołatającego się u nóg, spadały krople deszcze.
– Dlaczego uciekałeś? Wiesz, że z tego miasta nie ma ucieczki – mężczyzna rzekł życzliwie. – Wszystkie drogi prowadzą do mnie, Godrelu. Gdzie są pieniądze?
Godrel milczał. Nie dał po sobie nic poznać. na jego twarzy nie było widać żadnego uczucia. Żadnego. Krople deszczu spływały po twarzach obecnych.
– Postanowiłeś milczeć? – kontynuował Gidave. – Dobrze więc. Masz jeszcze ostatnią szansę, nie zmarnuj jej.
Mówiąc to elf wyciągnął sztylet zza pazuchy. Był to sztylet o krótkiej rękojeści owiniętej czerwonym jedwabiem, piekielnie ostry. Zbliżył go do ust i przejechał nim po własnym języku. Krople krwi spadły na bruk i momentalnie rozmyły się w strugach wody.
– Narobiłeś sobie długów i chciałeś uciec. Teraz nie chcesz współpracować. Chłopcy, powiedzcie, co mam z nim zrobić? – mężczyzna rozejrzał się po swoich ludziach. – Będę musiał cie zabić.
– Nie…nie musisz tego robić. Spłacę wszystko – wydyszał uciekinier.
– Wszystko albo nic. Teraz albo nigdy.
Ranny mężczyzna stawał się coraz bardziej nerwowy. – Gidave…proszę… daj mi więcej czasu. Spłacę wszystko…z nawiązka. Dwa dni, o nic więcej nie proszę… – bełkotał.
– Nie. Twój termin minął. Był dwukrotnie przekładany, to za wiele. Pytam po raz ostatni. Masz pieniądze?
– Nie mam…- Godrel był wyraźnie skruszony.
Mężczyzna w opasce westchnął, wytarł swój sztylet o spodnie i skierował się do swoich ludzi – Postawcie go i przytrzymajcie.
Powoli poszedł do drugiego mężczyzny z bronią przygotowaną do ataku.
– Błagam, nie! Miejże litość! – żałośnie kwilił.
Mężczyźni stanęli ze sobą twarzą w twarz, nie zastanawiając się długo Gidave zadał cios w serce i przejechał sztyletem w kierunku podbrzusza. Struga krwi opadła na bruk na zawsze oznaczając miejsce zbrodni. Ciało zaczęło spadać, a morderca zatrzymał je i nachylił się nad uchem ofiary – Chcę, byś w ostatniej chwili życia pamiętał, że zgodnie z naszą umową, dług przechodzi na twojego syna – powiedział z wyraźnym zadowoleniem. Truchło spadło na ziemię. Godrel umarł. Gidave, który był Dunmerem, mrocznym elfem, schował sztylet do pazuchy. – Idziemy dalej, noc jeszcze młoda, a to nie koniec naszej pracy.

Grupa mężczyzn wyszła z uliczki, czerń nocy była nieprzenikniona, w oddali było słychać wycie wilków. Pęknina to cudowne i niebezpieczne – pełne skrytobójców, kupców, kultystów i kapłanów. A to dopiero początek naszej historii.

 

Advertisements

Raport nt. towarzysza Bolverka

Samotnia, 23 Ostatni Siew, 4E766

Podjąłem wiele działań, by wyjaśnić dzieje towarzysza Bolverka. Niestety…zawiodłem. Wszystkie informacje, jakie zdołaliśmy pozyskać, wydają się przynajmniej w części fałszywe. Każdy człowiek czy elf twierdzi co innego. Ich zeznania są wzajemnie sprzeczne. W poszczególnych wersjach Bolverk ubiera się w inny sposób, nie mówiąc o różnych wersjach wydarzeń. Starałem się jednak oddzielić prawdę od fałszu, mity od rzeczywistości i doszedłem do poniższych wniosków.

Matka Bolverka zginęła w połogu, ojciec 12 lat później. Źródła wspominają o pijatyce, a historia wydaje się po stronie gigantycznego Norda. To jego ojciec, Vikar Hundisson miał zacząć bójkę i polec z ręki własnego syna. Nie ma dowodów, że było inaczej. Natomiast kilka relacji wspomina o nienawiści i pogardzie Bolverka wobec ojca. Czy mógł go sprowokować i zabić? Nie mogę tego wykluczyć. Gdzie leży prawda?

Po tych wydarzeniach został wyrzucony z domu w Rzecznej Puszczy, rozpoczął życie w podróży niczym nomada, razem z innymi sierotami i dezerterami. O tym okresie niewiele wiem, ci „łachmaniarze” rzadko odwiedzali wioski, większość życia spędzali na rozdrożach. Jedynym świadectwem są relacje o incydentach na obrzeżach wiosek, w ich pobliżu znajdowane odcięte palce, dłonie, a czasami nawet ciała.

Wiele lat później, kiedy ruch łachmaniarski zaczął słabnąć, zaczęły docierać bardziej szczegółowe. Łachmaniarze zostali ponownie włączeni w krąg cywilizacji. Podczas tego powolnego procesu część ludzi zaczęła opowiadać o nieznanych dotychczas informacjach. Co ważne, kilkunastu z nich miało do czynienia z Bolverkiem. Zrobił na nich nieprzyjemne wrażenie. Był zimny, obmierzły i skory do brutalności. A przy okazji użyteczny. Miał zmysł do polowania.

Z tych wszystkich opowieści na czoło wysuwa się jedna. Mimo swej natury Bolverk nawiązał zażyłe stosunki z grupą pięciu ludzi. Były wśród nich dwie kobiety: Jytte Iorundottir ze Smoczymostu i Lysabeth Bellamont z Alcaire; oraz trzech mężczyzn: Hararik Jobjornsson z Morthal, Jarnot Lirrian z Dunlain i Tels Veleth z Pelagiad. Przez niemal rok cała szóstka była przyjaciółmi, wspierali się.

Niestety, w pewnym momencie historie się urywają, z relacji późniejszych towarzyszy doli Bolverka wynika, że postanowili go upokorzyć, doprowadzić do wychłodzenia jego organizmu i w konsekwencji śmierci. Z jakich powodów? Tego nie wiem. Już ich nie zapytamy. Dawno temu zostali pochowani w bezimiennej mogile. Sama opowieść o ich zdradzie pochodzi z ust Bolverka, może coś ukrywa?

Kolejne wydarzenia podaje w wątpliwość. Szczególnie historię o niedźwiedziu. Wykracza ona poza zrozumienie. Nie jest możliwa. Lud ją wymyślił, by usprawiedliwić jego niezwykłą, lecz naturalną „podróż-walkę” – fizyczną i duchową — z „potworem zimy”.

Przez następne 6 lat o samym Bolverku słychać niewiele. Można utożsamiać go z tzw. Rzeźnikiem z Lasu — bandycie napadającym na zbłąkanych wędrowców i osłabione karawany. Wbrew obiegowej opinii nie poddał się on dobrowolnie, został złapany, uwięziony i poddany procesowi. Wyrokiem było 20 lat w rygorystycznym więzieniu w Falkreath. Odbył jedynie trzy.

Po trzech latach wybuchła Wojna Dwóch Królów. Bolverk został włączony do armii i szybko mianowano dowódcą komanda Gjalda. Komanda typu Gjalda są formacją odwetową, silną i szybką — stworzoną do potyczek, nie bitew. Odniósł wiele sukcesów, mówią o tym źródła z jednej, i z drugiej strony. Jego zwycięstwom towarzyszyła nieposkromiona brutalność. Zarówno jego, jak i jego towarzyszy.

Ważnym wydarzeniem w wojnie było nadanie dowództwa Bolverkowi. Przebywał on w Bieli, razem z innymi szeregowymi żołnierzami. Odbywało się tu zebranie norskich dowódców i poradzenie się u Wiedźmy Wojny. Przewidziała im zwycięstwo za wielką cenę i tylko jeśli Bolverk zostanie oficerem. Jakkolwiek ocenisz tę historię, jakkolwiek oceniasz wizje i przepowiednie, to tak się właśnie stało. Sama o tym wiesz. Bolverk stanął po stronie Nordów i Nordowie wygrali.

Wiele osób zginęło z ręki jego i jego ludzi. Elfy, ludzie, khajici, a nawet argonianie. Z tego okresu pochodzą relacje, które znacząco zmieniają obraz Bolverka. Mimo że dowodził swoimi ludźmi to w kompanii wszyscy byli równi. Często z nimi rozmawiał i ucztował. Udokumentowane są jego ekscesy z kuflami. Miał w zwyczaju rozbijać go na głowach swoich towarzyszy. Robił to z taką siłą, że niektórzy z nich tracili przytomność. Jest możliwe, że chwile, które przeżywał w komandzie Gjalda były pierwszym przeżyciem gdzie był prawdziwie szczęśliwy. Poniżej zamieszczam listę dziesięciu jego najlepszych przyjaciół z tego okresu. Wierzę, że część z nich już złożyła akces do twojej organizacji. Zważ na to, że trzech ostatnich było kiedyś kapitanami innych komand — kolejno Mein, Skrípi i Auðigr.

Przyjaciele Bolverka:

  • Bersi Runolfsson
  • Ingmar Jensen
  • Fjolvar Carstensen
  • Rugga Losnedahl
  • Bracia Thorvald i Tumi Lager
  • Skjor Asketillsson
  • Ivar Nikolajsen
  • Sibbi Mårdh
  • Narfi Øster

Jeśli mianowanie Bolverka dowódcą poczytujesz za wydarzenie ważne to musisz przyjrzeć się bitwie o Dushnikh Yal. Do tej pory Bolverk już zyskał szacunek pośród żołnierzy spoza komanda, wygrał niezliczoną ilość potyczek, tracił niewielu ludzi, ale ta bitwa zdecydowała o jego sławie pośród ludu. Siły Nordów zostały okrążone w pobliżu orkowej twierdzy. Orkowie udzielili im schronienia w zamian za ustępstwa dla ich enklawy. Walczyli razem, ramie w ramię, ludzie i orkowie. Przeciwko innym ludziom. Bretonom. Tego dnia zginął król Harald, przeszyty strzałą. Rada Wojenna przyznała Bolverkowi tymczasowe dowództwo, na czas bitwy. Wyprowadził on część sił z fortecy tylnym wyjściem. Chciał uderzyć ich tyły. Obronę twierdzy i odpowiednie przyjęcie głównej siły ataku wroga powierzył Sibbiemu Mårdh. Manewr Bolverka się udał, kiedy Bretoni byli zajęciem szturmowaniem muru nasz obiekt zainteresowania jednocześnie podpalił ich namioty i zaatakował siły wroga. Wpadł w berserkerski szał, nikt nie był w stanie go powstrzymać. Kiedy bitwa się skończyła, znaleźli go, ociekającego krwią, wydawał dziwne dźwięki. Śmiał się i płakał. Ogłosili go bohaterem.

Kiedy działania wojenne ucichły, w starym forcie, niedaleko Hrothgaru, znaleziono pięć zmasakrowanych ciał. Po wojnie Skyrim było w chaosie, dopiero wyłaniał się nowy rząd, jednak znalazła się ekipa śledcza, która zdołała zająć się tą sprawą i rozpoznać ofiary. Były tam dwie kobiety i trzech mężczyzn. Jytte, Lysabeth, Hararik, Jarnot i Tels. Pięć osób, pięciu dawnych przyjaciół Bolverka. Według znanych mi źródeł Bolverk porwał ich, jednego po drugim, i zaciągnął do fortu. Opiekę nad nimi powierzył Ivarowi Nikolajsenowi. Oficjalnie zaginęli na polach bitewnych. Nikt ich nie szukał, nie mieli rodzin, a przyjaciółmi byli dla samych siebie. Zebrawszy wszystkich, odesłał Ivara do rodziny, a on sam urządził miejsce kaźni. Torturował ich, łamał im palce, wyłamywał zęby, wypalał znamiona rozżarzonym do białości prętem, Jytte oskórował. Co zrobiła mu biedna Jytte? Za zbrodnie nie odpowiedział, nie miał kto go osądzić i pozyskał ochronę wdzięcznego mu społeczeństwa.

Po wojnie Bolverk zyskał dużą sławę i uwielbienie ludu. Pewnie i w tej chwili w karczmach piją jego zdrowie. On sam nie poprzestał wpływać na Skyrim po wojnie. Stworzył sektę, tzw. Synów Bolverka, istnieją również jego Córy, lecz są znacznie mniej liczne. Jego akolici szkolą się w koncentracji, zespoleniu z naturą i wyciszeniu. To ruch filozoficzny. Członków można rozpoznać po charakterystycznych hełmach z jelenimi rogami.

Prowadzę dalsze badania nad losami Bolverka, tak jak sobie życzysz. Dokument wysyłam do twierdzy i liczę na odpowiedź. Niech szczęście sprzyja ci w bitwie i poza nią, Lady Oskario.

Z poważaniem Lorenz Dyne

Cykl tłumaczeniowy #14 Głupota odosobnienia

Tekst został pierwotnie opublikowany 16.01.2017r.

Poniższy tekst należy o uniwersum The Elder Scrolls.

AKT I, Scena I

Na scenę wchodzi głupiec wierzący, że zna się lepiej na rzeczy niż Bohater. Przed nim rozrasta sie imponujący widok Heartholdhelm, w środku którego oczekują go trzy żądne krwi rasy Paktu Ebonheart. Głupiec rusza naprzód, wychodząc na przeciw pewnemu rozczłonkowaniu przez wściekłe bagienne jaszczurki i agresywnych barbarzyńców.

AKT I, Scena IV

Udręczona, altmerska kobieta siedzi przy stole, otoczona przez książki. Jej oczy skupione są na horyzoncie, spoglądają w nicość. Tylko najbardziej spostrzegawczy zauważą, że z kącika jej ust spływa cienka strużka śliny. Przed nią, na stole, znajduje się opasłe tomiszcze, z zawiłymi runami wypisanymi na okładce.

AKT II, Scena II

Szlachetny Altmer spogląda z góry na grupę zebranych magów.

RAZUM-DAR: Moja Królowo, magowie opuszczają nasze granice z ważnymi informacjami, Mówią, że poszukują…odosobnienia.

KRÓLOWA AYRENN: Naprawdę?  Być może nie rozumiecie znaczenia lojalności, mali magusi!

Niniejszym następuje scena w, której Bohater zabija ich matkę, kiedy ona zabija ich ojca, kiedy on zabija ich wujka (spójrz w dół, na kontekst)

Znajdź Akt Trzeci, gdzie mamy przemowę o Przymierzach. Mianowicie, przymierze pomiędzy Daedrycznym Księciem i kostką sera.


AKT IV, Scena VI

Szlachetny Altmer spogląda z góry na grupę zebranych magów.

RAZUM-DAR: Moja Królowo, magowie opuszczają nasze granice z ważnymi informacjami. Mówią, że poszukują.. .odosobnienia.

KRÓLOWA AYRENN: Naprawdę?  Być może nie rozumiecie znaczenia lojalności, mali magusi!

RAZUM-DAR: Gdzie ja to słyszałem wcześniej?

Cykl tłumaczeniowy #13 Piosenka o Orkach

Tekst został pierwotnie opublikowany 15.01.2017r.

Poniższy tekst należy do uniwersum The Elder Scrolls.

(Pij miód. Śpiewaj.)

Nienawidzimy Orków! Nienawidź ich i ty!

Śmierdzą, cuchną i capią!

Nie potrafią nawet znaleźć własnych tyłków w śniegu!

Nienawidzimy Orków! Naprawdę, uwierz nam!

Nie mają bród, nie mają mózgów!

Nie potrafią nawet ubić horkera z ostrzem w ręku!

(Pij więcej miodu. Powtórz.)

Cykl tłumaczeniowy #12 Monomit: Lorkhan & Satakal

Tekst został pierwotnie opublikowany 08.11.2016r.

Poniższy tekst należy do uniwersum The Elder Scrolls.

Lorkhan

Figura Stwórcy-Oszusta-Testera obecna jest w każdej mitycznej tradycji Tamriel. Jego najbardziej znanym imieniem jest aldmerskie “Lorkhan” lub Bęben Zagłady. Przekonał on, lub też oszukał, Pierwotne Duchy, by razem stworzyły Śmiertelną Płaszczyznę, zaburzając równowagę, podobnie jak uczynił jego ojciec, Padomay, który wprowadził niestabilność do wszechświata w Miejscu Początku. Po tym jak świat się zmaterializował, Lorhan został odcięty od swego boskiego środka, według niektórych wersji nieumyślnie, i podróżuje po kreacji et’Ada. Interpretacje tych wydarzeń różnią się w zależności od kultury. Poniżej zamieszczam jedną z lepiej znanych.

Wersja yokudańska, “Satakal Skóra-Świata”

Satak był Pierwszym Wężem, Wężem-Który-Nadszedł-Przed-Początkiem, i wszystkie światy spoczywały w blasku jego łusek. Był jednak tak ogromny, że nie istniało nic poza nim, a on sam był owinięty wokół siebie, i poszczególne światy ślizgały się po sobie ocierając się wzajemnie, nie mając miejsca, by złapać oddech. I światy wzywały pomoc, błagając o wolność, ale nie istniało nic poza Pierwszym Wężem, dlatego też pomoc nadeszła z wewnątrz, i był nią Akel, Żołądek Głodu. Akel dał o sobie znać i Satak popadł w zadumę czym jest, a był to największy głód jaki można sobie wyobrazić, więc jadł i jadł. Wkrótce na światach zabrakło miejsca, by żyć i nadeszły rzeczy. I były to rzeczy nowe, i często popełniały błędy, jako iż był to ciężki czas dla ćwiczenia bycia rzeczami przed początkiem. Większość z nich szybko odeszła, jedne nie były wystarczająco dobre, inne się poddały. Niektóre się zaczynały i zostały pożarte przez Sataka kiedy do nich dotarł. Były to brutalne czasy.

Wkrótce po tym, Akel zmusił Sataka by ugryzł własne serce i taki był jego koniec. Głód jednakże, odmówił zaprzestania swych praktyk, nawet w śmierci, i Pierwszy Wąż zrzucił skórę przywdziewając nową, i stary świat umarł. Satakal nadszedł i wszystko zaczęło się od początku, lecz rzeczy uświadomiły sobie wzór, i jaką rolę w nim pełnią. Przybrały więc imiona, takie jak Ruptga czy Tu’whacca, i zaczęły poszukiwać podobnych sobie. I kiedy Satakal pożerał siebie raz za razem, najsilniejsze duchy nauczyły się omijać zgubny wpływ cyklu poruszając się po dziwacznych kątach. Proces ten nazwali Przechadzką, ścieżką przekraczania skór świata. Ruptga był tak wielki, że umieścił gwiazdy na niebie, które służyły słabszym duchom jako drogowskazy w odnalezieniu ścieżki. Z czasem praktyka ta stała się dla duchów na tyle łatwa, że stała się ona miejscem – nazywano ją Dalekimi Brzegami – gdzie duchy przeczekiwały czas do utworzenia następnej skóry.

Ruptga przeprowadził wiele dzieci przez cykle, i dlatego był znany jako Wysoki Ojciec. Kontynuował swoją pracę, umieszczając gwiazdy na niebie stworzył mapę Pustki. Jednakże po tak wielu cyklach, było już zbyt wiele duchów, którym trzeba było pomóc, i sam nie mógł sobie z tym poradzić. Stworzył więc pomocnika z pozostałości dawnych skór i nazwał go Sepem, Drugim Wężem. Sep posiadał znaczną część Żołądka Głodu, miał w sobie wiele głodów z wielu skór. Głód był tak wielki, że Sep nie mógł myśleć. Zdarzało mu się zjadać duchy, którym miał pomóc, lecz Wysoki Ojciec zawsze się przy nim znajdował i je ratował. Ostatecznie, znudzony pomaganiem Wysokiemu Ojcowi, Sep wyruszył zebrać pozostałe skóry świata i złączyć je w jedną. Oszukuł duchy obietnicą pomocy. Obiecał im, że w ten sposób dosięgną nowego świata, z wielu starych stworzą jeden nowy. I duchy pokochały ten pomysł, bo takie życie było łatwiejsze. Koniec przeskakiwania z miejsca na miejsce, koniec zmartwień o cykl. Wiele duchów dołączyło do Sepa, szczerze wierząc, że był to dobry pomysł. Wysoki Ojciec jedynie pokręcił głową.

Wkrótce po tym, duchy które istniały na kuli złożonej ze skór świata zaczęły umierać, a działo się to dlatego, iż znalazły się zbyt daleko od świata Satakala. I odkryły, że są za daleko od Dalekich Brzegów, i nie mogą do nich wskoczyć. Duchy zostały pozostawione same sobie, błagając Wysokiego Ojca, by zabrał ich z powrotem. Lecz ponury Ruptga nie zgodził się, i polecił im poszukać nowej, własnej ścieżki, by z pomocą gwiazd odnaleźli sposób na powrót na Dalekie Brzegi. Jeśli zaś nie będą potrafiły tego zrobić, muszą istnieć poprzez własne dzieci, które już nigdy nie będą takie same. Sep jednak zasłużył na większą karę, więc Wysoki Ojciec zmiażdżył go długim kijem. Głód wypadł z martwych ust Sepa i był jedynym co pozostało z Drugiego Węża. Kiedy reszta nowego świata zaczęła dążyć do boskości, Sep mógł jedynie trwać  w martwej skórze, pływać po niebie jako żarłoczna pustka, która w zazdrości próbowała pożreć gwiazdy.

Cykl tłumaczeniowy #11 Opusculus Lamae Bal ta Mezzamortie

Tekst został pierwotnie opublikowana 04.11.2016r.

Poniższy tekst należy do uniwersum The Elder Scrolls.

Tłumaczenie wykonane przez Uniwersytet Gwylim, 3E 105

Podobnie jak światło jaśnieje, tak i cień popada w ciemność. Daedryczny Książe, Molag Bal, spojrzał na Arkaya, i pomyślał o jego królestwie z, którego Aedra była tak dumna, o królestwie śmierci, którego nie mógł ominąć żaden mer, żaden człowiek, i było ono prawdziwe.

Bal, którego dziedziną jest rozwiązły ucisk i więzienie dusz śmiertelników zapragnął udaremnić szczęście Arkaya, który wiedział, że na Nirnie nie ma człowieka, mera czy zwierzoludzia, który mógłby ukryć się przed śmiercią.  Inne Aedry wątpiły w jego dziedzinę, dlatego też Molag Bal rzucił wyzwanie śmierci.

Były to czasy kiedy Tamriel nadal było młode, wypełnione niebezpieczeństwami i cudowną magią. Bal kroczył pod postacią człowieka i posiadł młodą kobietę z Ludu Nedycznego, dziewicę Lamae Beolfag. Molag Bal sprofanował jej ciało brutalnie i bez miłości, jej ówczesnym krzykom nadano nazwę Wrzeszczących Wiatrów, które po dziś straszą wśród fjordów Skyrim.

Zgwałcona i na wpółżywa Lamae została znaleziona przez koczowników, którzy się nią zaopiekowali. Dwa tygodnie później kobiety owinęły ją w całun, jako iż odeszła ona do krainy śmierci. Zgodnie z ich zwyczajem, koczownicy zbudowali stos, na którym mieli złożyć ją w ofierze. Tej nocy, Lamae powstała ze stosu pogrzebowego, cała w płomieniach, przerwała sabat. Wydłubała i pożarła oczy dzieci, rozpłatała gardła kobiet i zgwałciła ich mężczyzn tak okrutnie, jak zrobił to z nią Molag Bal.

I tak, Lamae (która jest również znana jak matrona krwi), przeklęła lud Tamriel swym zepsutym obliczem, i zaczęła rodzić niezliczone abominacje, z których nadeszły wampiry – najbardziej podstępne spośród wszystkich nocnych horrorów. I tak oto, misternie zaplanowana plaga poczęła się rozprzestrzeniać, okrutnie kpiąc z cyklu życia i śmierci, obecnego od początku stworzenia świata. I Arkay popadł w niezmierzony smutek, bo wiedział, że nie da się odczynić okrutnego żartu Molag Bala.

Cykl tłumaczeniowy #10 Dzieci Molag Bala

Tekst został pierwotnie opublikowany 03.11.2016r.

Poniższy test należy do uniwersum The Elder Scrolls.

Molag Bal zniewala.  Molag Bal plugawi.

Bóg Intryg wybiera swoje dzieci spośród nieskłonnych i porywa dusze nieostrożnych.

Legendy powiadają, że Książe Zepsucia jest ojcem pierwszego wampira. Mimo, że nie mamy wielu informacji na temat odrębnych gatunków wampirów to powinniśmy rozważyć, czy aby one wszystkie nie należały do jego potomstwa.

Większość wampirów potrafi wyśledzić swój rodowód do samych początków, do niechętnej Nedycznej dziewicy, którą zgwałcił i splugawił Molag Bal. Razem stworzyli rasę potworów, które wyruszyły w świat siejąc zepsucie.

Inne gatunki wampirów są wynikiem paktów i umów z Królem Gwałtu, który z radością obdarza swoich wyznawców życiem wiecznym i darem siły, a przy okazji również – wiecznym potępieniem. Molag Bal sieje ziarna chaosu i wojny rozlewając niezgodę, korumpując dusze, jedną po drugiej. Jego siły są legionem, cierpliwość nieograniczona, a ostatecznym celem  dominacja i całkowite zniewolenie wszystkich żyjących istot.