MFA i ja

Dziś króciutko. Chciałem wam powiedzieć o pewnym wyzwaniu, które zaczynam podejmować od poniedziałku, nazywane jest ono 1000 Dni MFA i skonstruowane jest na podstawie rad dla poczatkujących pisarza przekazanych przez znanego pisarza – Raya Bradburego. Na czym polega owo wyzwanie? Trwa 1000 dni i ma na celu wyrobienie pewnych nawyków, stworzyć podstawę dla twórczości, jest również sposobem na nauczenie się wielu rzeczy. Ma kilka aspektów.

Czytanie

Każdego dnia czytaj jedno opowiadanie, jeden esej/artykuł naukowy oraz jeden wiersz. Dodatkowo, jeśli starczy czasu to raz na tydzień przeczytaj powieść, a raz w miesiącu przeczytaj książkę o rzemiośle (pisarstwo, rysownictwo, scenariopisarstwo, sztuka, historia sztuki). I tutaj parę słów, ostatnie dwa punkty zostały dodane przeze mnie, sadzę, że jestem w stanie ich dotrzymać. Oczywiście, powieści mogą zostać zastąpione przez książki historyczne, szczególnie w czasie roku akademickiego. Nie każda powieść będzie też czytana w ciągu tygodnia ze względu na ich długość. Rozpisane jest to następująco:

  • 0-350 stron – 1 tydzień
  • 351-700 stron – 2 tygodnie
  • 701-1000 stron – 3 tygodnie
  • 1001 – 1300 stron – 1 miesiąc

Pisanie

Każdego tygodnia napisz jedno opowiadanie. Za tą radą istnieje prosta myśl – napisz w ciągu roku 52 kiepskie opowiadania – znacząco poprawi to twój warsztat, zrozumiesz wiele rzeczy, zobaczysz gdzie cię to doprowadzi. Postanowiłem, że rozpocznę projekt 143 głosy galaktyki, każdy tekst będzie napisany w uniwersum sci-fi nakreślonym przeze mnie, każdy tekst będzie “pisany przez” określoną postać w uniwersum, często będą miały one formę epistolarną (listów, raportów, itd.), acz co najmniej raz w miesiącu zostanie napisane opowiadanie w klasycznym stylu – z narratorem w pierwszej (prawdopodobnie) osobie.

Poniższe punkty są całkowicie opcjonalne!

Oglądanie

Obejrzyj dwa filmy pełnometrażowe tygodniowo. Filmy mogą zostać zastąpione przez seriale lub filmy krótko- i średnio-metrażowe w odpowiednich proporcjach, tj. oglądanie przez 4 godziny tygodniowo.

 

Czy zdołam wykonać to wyzwanie? Nie wiem, ale to będzie ciekawe doświadczenie. Krótkie aktualizacje będę zamieszczał każdego dnia

Advertisements

Kradnij jak artysta!

Dziś będę nieco stronniczy, mam dobre powody. Książka Steal Like an Artist: 10 Things Nobody Told You About Being Creative to książka, która może być pozycją przełomową dla początkującego artysty, szczególnie takiego, którego zaczęły nachodzić wątpliwości, jakie to jego prace są beznadziejne.

Praca podzielona jest na dziesięć rozdziałów, ale jedynie pierwszy i może część drugiego rozwija temat złodziejstwa w sztuce. Pozostałe zajmują się kwestią tego jak artysta myśli, postrzega świat czy też jak sobie radzi w codziennym życiu, innymi słowy autor opisuje cały mindset artysty.

Autor nie odkrywa novum, ale podaje to w bardzo przystępny sposób. Książka jest zabawna, czyta się ją w zabójczym tempie. Warto tu jednak wrócić do tematu “złodziejstwa”, którym jednak pozycja się reklamuje. Otóż, Austin Kleon pozbawia czytelników wszelkich złudzeń, kreatywność w rozumieniu “stwórz coś nowego, czego jeszcze nie było, sam i od podstaw” nie istnieje, a oryginalność opiera się umiejętnej kradzieży z wielu źródeł (które niekoniecznie muszą być twórcze same w sobie, można kraść choćby rozmowy zasłyszane na ulicy) i odpowiednim ich przekształcaniu.

 

Honoruj, nie upodlaj. Studiuj, nie kopiuj. Kradnij od wielu, nie od jednego. Uznawaj, nie plagiatuj. Przekształcaj, nie imituj. Mieszaj, nie ściągaj. Kobe Bryant przyznaje, że jego drybling to próba kopii sztuczek jego idoli, Pablo Picasso mówi, że sztuka jest złodziejstwem. Ludzki umysł i ręka nie jest zdolna do stworzenia perfekcyjnej kopii. Korzystasz z jednego źródła? Kto powie ci, że jesteś plagiatorem. Korzystasz ze stu źródeł? Powiedzą, że jesteś oryginalny. Oczywiście z tego wszystkiego na czoło wysuwa się jedna myśl – jeśli chcesz być artystą to bądź obyty w kulturze i świecie.

W dalszych rozdziałach autor podaje też wiele równie dobrych rad: daj się zainspirować wszystkiemu, zwolnij, bądź zafascynowany światem, otaczaj się ludźmi bardziej kreatywnymi od siebie, pracuj codziennie (choćby miało to znaczyć, że będziesz wymiotował), nie przejmuj się tym jeśli jesteś na początku w tym kiepski, eksperymentuj z wieloma rzeczami, stwórz swój fizyczny “warsztat”, rób rzecz “cyfrowo” i “analogowo”, czasami prokrastynuj (mózg użyje tego jak trampoliny), rób rzecz dla siebie, prowadź dyskusje z podobnymi sobie, bądź miły, prowadź notatnik (w, którym będziesz robił notatki i szkicował), prowadź “dziennik pokładowy” (w, którym zapisujesz wszystko dobre i ciekawe co spotkało cię każdego dnia), prowadź “bazę danych” (gdzie masz zapisane wszelkie rzeczy ukradzione), gdy przechodzisz kryzys związany z twoją twórczością wróć do pozytywnych opinii jakie usłyszałeś/przeczytałeś tworząc wcześniejsze projekty.

Naprawdę, nie mogę nie polecić tej książki, szybko wylądowała w moich ulubionych. Jest zbawieniem, dla osób, które z jednej strony czują się głębi duszy artystami, a z drugiej napotyka ich wiele wątpliwości. Dla ludzi spoza sztuki daje ona wgląd z jakimi trudnościami borykają się owi ludzie. Do wszystkich twórczych ludzi: porzućcie wątpliwości i po prostu twórzcie!

PS. na końcu zamieszczę krótki diagram z owej książki dotyczący rozwoju projektu, dla artystów bardzo “znajomy” 😉

Jak napisać scenariusz/dobrą historię? Część pierwsza: Dziwny atraktor

Uwaga: Wpisy należące do tej serii będą podejmowały tematykę pisania scenariusza filmowego. Nie uważam się za guru w tej kwestii, mam jednak pewną wiedzę, która może pomóc tym, którzy jej nie posiadają. Wykorzystam swoją wiedzę i umiejętności, by pomóc innym, choćby w małym stopniu. Ta seria poradników przeznaczona jest głównie dla machinimerów (osób tworzących filmy fabularne z wykorzystaniem silnika gier komputerowych), ale mogą z nich korzystać dowolne osoby, które zajmują się bądź chcą się zająć aktywnościami, gdzie wykorzystają umiejętności tworzenia historii.

W pierwszej części miałem zająć prezentacją edytorów tekstowych, wyszło inaczej. Przedstawię pewne narzędzi, nazywane dziwnym atraktorem. Owy wpis aż tak bardzo nie zrujnuje mi zakładanej chronologii, ponieważ stworzenia dziwnego atraktora dokonuje się jeszcze przed właściwym pisaniem skryptu. Owy wpis, jest w dużej części jedynie tłumaczeniem eseju autorstwa Terry’ego Rossio, aczkolwiek na samym końcu zawarty zostanie mój krótki komentarz. Poniżej tłumaczenie, które znajduje się w nawiasie kwadratowym.

[Dobrze. Bierzmy się do roboty.

Jako, że jestem scenarzystą i początkującym producentem filmowym, ludzie wysyłają mi scenariusze. Jak wszyscy inni w mieście, chciałbym znaleźć kolejny świetny scenariusz, odkryć kolejny wielki talent. Po przeczytaniu i skomentowaniu kilkuset skryptów, powiem wam co było ich najczęstszym problemem – brak dobrej koncepcji.

Bardzo często scenarzyści od samego początku obierają koncepcję, która nawet w najlepszej formie nie jest typem historii, która sprzeda się w Hollywood. Jest to frustrujące. Siedziałem czytając scenariusze, w którym struktura, postacie, dialogi i opisy były zadowalające…a nawet, w niektórych przypadkach – bardzo dobre. A jednak w głębi duszy wiedziałem, że w zasadzie nie ma mowy o tym, by scenariusz kiedykolwiek się sprzedał, nie mówiąc już o jego realizacji. To było podwójnie frustrujące, ponieważ trudno było dokładnie wyjaśnić, dlaczego by się nie sprzedały. Wszystko, co mogłem powiedzieć, to to, że koncepcji czegoś brakowało. Czego? Nawet nie potrafiłem tego nazwać. Teraz potrafię. Pożyczyłem termin z geometrii fraktalnej. Ta tajemnicza “rzecz”, której wymaga większość scenariuszy to…DZIWNY ATRAKTOR.

Co to jest – i dlaczego tego potrzebujesz

Wiem, brzmi trochę głupkowato, ale poza nazwą nie ma wiele wspólnego z matmą.  Słówko “dziwny” rozum jako “wyjątkowy”, a atraktor skojarz z atrakcyjnością (synonimem będzie “fascynujący”), wtedy “dziwny atraktor” okaże się “czymś wyjątkowym, co jest również fascynujące”. Jest to jedynie szybki sposób na powiedzenie, że ​​koncepcja filmu powinna być wyjątkowa – być czymś czego wcześniej nie robiono – a jednocześnie musi “przyciągać” do siebie odbiorców. Musi to być coś, co jest fascynujące, kuszące i intrygujące. Jakiś element, który jest tak pomysłowy, tak pociągający, że ludzie w Hollywood biją się w pierś, że nie pomyśleli o tym wcześniej. Tak bardzo biją się w pierś, że są gotowi dać ci dużo pieniędzy, ponieważ ty pierwszy o tym pomyślałeś.

Możesz to nazwać haczykiem, sztuczką lub zwrotem akcji. Hollywood czasami nazywa to “wysoką koncepcją” – pomysłem na film, który można wyrazić w jednym lub dwóch zdaniach. Możesz zastąpić “wysoką koncepcję” “dziwnym atraktorem”, ale myślę, że dziwny atraktor jest nieco bardziej precyzyjny. Co jest dobrym, krótkim i prostym pomysłem na film, który przyciągnie również widzów? Poniżej przykład:

Człowiek niesłusznie skazany za morderstwo prowadzi śledztwo z wnętrza sali więziennej. Dobrze, to jest nieznacznie intrygujące.

Możesz użyć tej “wysokiej koncepcji”, aby napisać scenariusz. Może się okazać, że jest to trampolina na dobry film – ale wiele zależy od wykonania. Nawet jeśli film został ostatecznie zrobiony i został zrobiony dobrze, to nadal może być trudny do sprzedania dla publiczności.

Zatem z perspektywy studia lub “rozwoju”, ta “wysoka koncepcja” prawdopodobnie nie wywoła wielu emocji … ani nie wprowadzi do branży początkującego scenarzysty.
Pomysł, który jest nieznacznie lepszy (w kontekście czysto komercyjnym, sprzedaży do Hollywood) to:

Człowiek, który został niesłusznie skazany za morderstwo, uczy się astralnej projekcji i w tej formie “wyrzuca się” z więzienia, dalej musi zlokalizować prawdziwego zabójcę, aby oczyścić swoje imię.

Hej, nie sądziłeś, że mogę sobie pozwolić na publikowanie moich najlepszych pomysłów na historię tutaj, prawda? Mimo, że brzmi to jak hokey (tak bardzo nie do uwierzenia, że aż staje się śmieszne), przynajmniej ma on rozpoznawalny “dziwny atraktor” – sztuczkę opuszczania więzienia poprzez projekcję astralną. Być może można to zrobić jako komedię, z ładnymi tematycznymi stwierdzeniami na temat wolności i pokonywania ograniczeń.

Być może już wpadłeś na pomysł, nawet z powyższym, prawdopodobnie złym przykładem. Oto kilka lepszych:

  • Nastolatek zostaje przypadkowo wysłany w przeszłość, gdzie musi upewnić się, że jego matka i ojciec spotkają się i zakochają w sobie, a następnie musi wrócić do czasów mu teraźniejszych
  • Grupa metapsychików eks-śledczych rozpoczyna komercyjną działalność zajmującą się eksterminacją duchów w Nowym Jorku.
  • Obrońca-prawnik zakochuje się w swojej klientce, a kiedy proces się rozwija, ona nie wie, czy śpi z niewinnym mężczyzną, czy  z mordercą.
  • Zepsute dziecko chwyta potwora spod łóżka, zostaje uwięzione w mrocznym podziemnym świecie, do tego stopnia, że ​​niemal samo staje się potworem.
  • Facet pisze list, w którym zrywa ze swoją dziewczyną, wysyła go “ekspresową pocztą”, potem zmienia zdanie, goni list po kraju i podczas drogi się zakochuje.

Istnieje pewne “aha”, która towarzyszy tym ostatnim ideom. Masz wrażenie, że ich zbadanie doprowadzi do interesujących sytuacji i wciągającego dramatu.

Dobry koncept właśnie to robi – intryguje ludzi, przemawia do nich. Te najlepsze eksplorują ludzką kondycję, częściej jednostkową niż w kontekście uniwersalnym.

Dobrze. Być może zastanawiasz się – czy jest to, aby naprawdę konieczne? I kiedy ten facet zacznie mówić o pisaniu scenariuszy? Muszę podkreślić raz jeszcze – JEST TO KONIECZNE. Szczególnie dla początkującego pisarza. Rozważ co próbujesz osiągnąć.

Potrzebujesz:

– producenta, który spędzi do trzech lat swojego życia, wykonując twój projekt

ludzi, którzy polubią twój pomysł i wybiorą go spośród tysięcy scenariuszy, które otrzymują każdego roku

– reżysera, który uważa, że ​​twój scenariusz okaże się jednym z niewielu filmów, które będzie reżyserował w swojej karierze

– studio wykonawcze, który ryzykuje milionami dolarów, kręcąc ten film, a następnie wydaje miliony promując go

– krytyków uważających, że jest to dobra rzecz w porównaniu do innych filmów wyprodukowanych w tym roku, i wszystkich innych filmów, które kiedykolwiek powstały

– milionów ludzi na całym świecie, którzy wydadzą pieniądze na obejrzenie filmu, może nawet więcej niż raz. I powiedzą znajomym, jaki on wspaniały. I wypożyczą go na wideo i będę oglądać w telewizji.

Aby to wszystko zrobić, stwórz atraktor do swojego filmu. Musisz dokładnie wiedzieć, co to jest. Powinieneś być w stanie wskazać i mówić o tym w ten sam sposób, w jaki mówisz o postaciach, temacie i fabule. Dziwny atraktor. Nie zaczynaj pisać skryptu bez niego.]

Jako, że tutaj tłumaczenie się kończy to czuje się zobowiązany do powiedzenia paru kwestii, skomentowania eseju pod względem rzeczy, które mnie interesują. Z naszej perspektywy można wyrzucić wszystko, co było mocno związane z kinematografią i Hollywoodem, szczególnie samą końcówkę. W gruncie rzeczy interesuje mnie jedynie jedna rzecz, odpowiedź na pytanie: Czy dziwny atraktor jest konieczny w użyciu? W mojej opinii nie, acz jest  to na pewno interesująca rzecz. Trzeba pamiętać, że owy atraktor jest narzędziem do przebicia się przez początkującego scenarzystę przez wszelkie przeszkody do wydania filmu w Hollywood. My tak ostrymi wymaganiami nie będziemy się przejmować, mamy inną rolę. Stworzenie dobrej fabuły, czy dobrego filmu machinimowego wcale nie wymaga takiego atraktora, zresztą te atraktory mogą być zbyt skomplikowane i zbytnio przechodzić na stronę absurdu, który sam w sobie oczywiście zły nie jest, ale nie tworzenie absurdalnych sytuacji stoi za większością filmów – w sumie zahaczki tu przedstawione mi osobiście niezbyt podchodzą, może poza ostatnią (ta z listem), która i tak zahacza o pewne dość, nieprzyjemne tropy, ale ma w sobie przyjemny sentymentalizm. Inna sprawą jest fakt, że posiadając taką koncepcję, która będzie we właściwy sposób zaimplementowana to odbiorcy raczej szybko nie zapomną tej historii. Nie jest ona jednak najważniejsza w całej historii, ponieważ to bohaterowie najbardziej błyszczą w dobrze zrealizowanej historii. Mimo wszystko zachęcam chociażby do prób tworzenia owych atraktów, choćby jako ćwiczenie intelektualne.