Cykl książkowy #11 – Jad Lorda Foula

Z Jadem Lorda Foula miałem już do czynienia wcześniej. Pierwsze sporo rzeczy o nim słyszałem – część z nich była dobra, a część zła. Drugie, początkowo przeczytałem pierwsze 100 stron, musiałem jednak przerwać z powodu natłoku obowiązków. Ostatecznie książka okazała się interesująca, warta uwagi, i nie pozbawiona błędów.

Powieść opowiada historię Thomasa Covenanta, wyrzutka i osoby chorej na trąd, która ostatkami sił próbuje zachować człowieczeństwo wobec nieprzyjaznego mu świata zewnętrznego. Wszystko się zmienia kiedy zostaje potrącony przez radiowóz i w tajemniczych okolicznościach zostaje przeniesiony do Krainy – miejsca pełnego groteski i piękna, gdzie magia nie jest niczym nadzwyczajnym, a ludzie żyją zgodnie z naturą. Jakby tego było mało, w owej Krainie nikt nie zwraca uwagę na jego trąd, ludzie nagle stają się dla niego mili, a poprzez jego ułomność w postaci braku dwóch palców traktują jako wcielenie Bereka Półrękiego (bohatera Krainy) i w konsekwencji ich zbawcy przed tajemniczym bytem zwanym Lordem Foulem – uosobieniem Wzgardy.

Wątek psychologiczny to element, na którym owa książka się opiera. Bohater cały czas boryka się z samym sobą, traktują Krainę jako sen, stara się jedynie przetrwać pozbawiając się w procesie i własnej godności. Doświadczenie „trędowatości powodują, że nikomu nie ufa, nie pozwala sobie na żadne zbędne emocje (głównie widzimy jego wściekłość i chłód emocjonalny), jego tarczą obronną są drwiny. Główny bohater to klasyczny przypadek klasycznego łamania tropów dotyczących stereotypowego bohatera. Zamiast bycia odważnym i pewnym siebie jest tchórzliwy i ma niskie mniemanie o sobie.

Żeby i czytelnikowi nie było zbyt łatwo autor postanowił regularnie sporządzać mu potężne kopniaki w żołądek, kiedy Covenant znajduje się na „naszej Ziemi” pada ofiarą sugestii, że lepiej popełnić samobójstwo niż żyć w sposób w jaki on żyje”, natomiast w Krainie jego tchórzostwo i nieumiejętność podjęcia decyzji (nieważne czy byłaby ona dobra, czy też zła) prowadzą do frustracji i myślenia „podejmij w końcu tę decyzję do cholery!”. Zdecydowanie nie jest to książka dla ludzi, którzy oczekują lekkiej historyjki oraz eskapizmu.

Jak wspominałem na początku powieść nie jest pozbawiona błędów, skoncentrowanie się na psychologicznym aspekcie głównego bohatera spowodowało, że pozostałe elementy, głównie budowanie świata przedstawionego, zostały zaniedbane. Zostajemy zasypani szeregiem opisów, które powodują głównie skonsternowanie, część z nich (szczególnie nazwy geograficzne) nie zostały rozwinięte i pozostały puste. Fabuła sama w sobie również nie zaskakuje. Dialogami momentami są zbyt pretensjonalne.

Podsumowując, książka jest pozycją niezmiernie interesująca, ale i niedopracowaną. To powieść-droga opowiadająca o człowieku z mocno pogruchotaną psychiką, która milimetry dzielą od roztrzaskania na milion kawałeczków. Jeśli czytelnik jest w stanie przymknąć oko na jej wady, drastyczne sceny czy wręcz obrzydzenie względem protagonisty to nie widzę przeciwskazań by jej nie przeczytać. Trzeba pamiętać, że to książka niedoświadczonego jeszcze pisarza, z wszystkim konsekwencjami tego stanu rzeczy.

Advertisements