Cykl machinimowy #3 – Pechowy dzień

Tekst został pierwotnie opublikowany 06.12.2014r.

No lucky day II to produkcja Inifinty Studio zrealizowana silniku gry Grand Theft Auto: San Andreas. Reżyserem tego filmu jest Across, natomiast scenarzystą Genesis. W porównaniu do poprzednich filmów, których oceniałem, tym razem mamy lepszą warstwę fabularną niż techniczną. Pokrótce, film opowiada o młodych chłopaku, który zakochał się w córce bogatego biznesmena, która ma bezpośredni wpływ na jego życie co skutkuje pewnymi zabawnymi sytuacjami. Poniżej link:

GTA SA – (No) Lucky Day II

Nieszczęsny przyjaciel. To na co chciałbym zwrócić uwagę na początku to aktorzy, o ile aktorstwo trzymało się na przyzwoitym poziomie, to jakość nagrania pod względem brzmienia mikrofonu pozostawiała wiele do życzenia. W pierwszej scenie nie zrozumiałem praktycznie nic za pierwszym razem (do pomocy musiałem włączyć napisy), później było lepiej, ale niektóre postacie do końca nie trzymały poziomu (Josh) i nadal mówiły niewyraźnie. Również Josh jest najgorszą postacią filmu, jego zachowanie irytuje (choć rozumiem sens istnienia tej postaci, narzucenia kontrastu z Jackiem), to uczucie wzmaga kiepska jakość nagrań, dopiero pod koniec filmu staję się znośny kiedy dołącza do niego pewna dziewczyna (Nikki, o ile dobrze pamiętam). Nawiązanie kontaktu między tymi dwoma osobami to dobry ruch Genesisa, zarówno z poziomu rozwiązań fabularnych, jak i prowokacji do żartów, które trzymają widza przed telewizorem.

Miłość wcale nie jest taka zła. Początkowo sądziłem, że wątek miłosny będzie nieco przynudzał, ale tu pochwalę Genesisa, “sceny miłosne” służą w tym filmie rozprężeniu napięcia, nie są nachalne i przyjemnie się je ogląda (jakkolwiek to brzmi),  natomiast romanse ukrócone zostały do minimum. Za to plus. Kolejnym pozytywem jest fakt, że historia została bardzo zgrabnie opowiedziana, nie oglądając pierwszego filmu nie miałem żadnych problemów ze zrozumieniem fabuły.

Niedociągnięcia. Jednak nie wszędzie jest tak kolorowo, nawet w fabule. Początkowa scena, gość na słupie wysokiego napięcia. Nie czuję tej sceny, jeśli by ją wyciąć, film na niczym by nie stracił. Idąc dalej, pierwsza połowa filmu nieco przynudza, mało akcji, wynika to poniekąd stąd, że spora część dialogów to prosta wymiana informacji, rozmowy powinno się w jakiś sposób uatrakcyjnić. Widzowie nie chcą słuchać takich rozmów, otoczenie dawało większych możliwości. Liczę, że w kolejnych produkcjach to zostanie poprawione. Druga część filmu jest ciekawsza, pojawiają się dwaj antagoniści z, których jeden jest naprawdę ciekawy (informatyk), a drugi to taki no-name niczym się nie charakteryzujący. Postać informatyka zła nie była, ale mogła być dużo lepsza, wystarczyło mu dodać jakieś nietypowe zachowania, zrobić z niego hiper-nerda, dodać jakieś tiki/slang (w przypadku jednego z budowlańców, “generalnie!” zabrzmiało to dobrze), a byłby lepszym antagonistą. Mimo tego, to i tak najlepsza postać – aktor się naprawdę spisał. Liczyłem również, że pojawią się na więcej, więcej zamącą. Ich potencjał nie został w pełni wykorzystany, a szkoda.

Humorasy. Humor trzyma poziom. Nie czułem się zażenowany, było lekko, ale przyjemnie, nieraz się uśmiechnąłem do monitora, w ostatnich scenach nawet Josh częściowo się zrehabilitował w moich oczach. Zauważyłem również, że kobiety w tym filmie zostały potraktowane dość przedmiotowo. Są dwie, jedna taka “foka”, która na każdym kroku obnaża się swoim zachowaniem, ale jest śmieszna. Druga podczas napadu na bank również wyróżnia się podobnym zachowaniem. Mi to osobiście nie przeszkadza, to miało jakąś funkcję i spełniło ją, ale jakaś feminazi może się do tego przyczepić. Na pewno plusem jest fakt, że sceny bardziej opierały się na komizmie sytuacji niż faktycznym żarcie. Podobało mi się również “idę czy nie idę” jako nawiązanie do rzeczywistości, oby więcej takich nawiązań. Kolejny plus.

Praca operatora. Ale przejdźmy do reżyserii. Jedną z najbardziej irytujących rzeczy była kamera, która w niektórych ujęciach tak się “gibała”, wyglądało to tak jakby zostało to kręcone jakimś handycam’em beż żadnej stabilizacji. W niektórych scenach było to bardziej zaznaczone w innych mniej. Nie sprawiało to dobrego wrażenia. Do modeli/tekstur nie będę się czepiał, bo rozumiem, że jest to zależne od gry, niektóre wyglądały lepiej, inne gorzej. Twarz dziewczyny Jacka również była dziwna. Nie da się tego jakoś poprawić?

Warunki do spania. Do scenografii nie mam większych zastrzeżeń, było nieźle. Poza jedną lokacją – domem/pokojem Jacka. Proste łóżko, jakaś szafka pusta, mały telewizor. Powiedziałbym, że bida z nędzą, ale na podłodze jest futro tygrysa. To się wzajemnie wyklucza. Jeśli Jack uzbierał nieco kasy to nie mógł mieć porządniejszego mieszkania (na budowie nie zarabia się tak źle przecież)? I jeszcze zapraszał swoją dziewczynę na takie warunki? To wydaje się takie odcięte od rzeczywistości, nie spełnia też swojego zadania, bo jeśli pokazujecie, że ktoś w takich warunkach mieszka to znaczy, że jest to czymś spowodowane. Pokój określa postać. Nie wyszło to.

Brzmienia radia. Przejdźmy teraz do aspektów dźwiękowych. Nie było nic nadzwyczajnego. Do dwóch momentów mam zastrzeżenia. Podczas jazdy samochodem włącza się głośna muzyka, na tyle głośna, że musiałem ściszyć głośniki, akurat w tym momencie muzyka była poprawna. W późniejszych sekwencjach, podczas castingu pada muzyka, która według mnie niezbyt pasuje. Ale biorąc pod uwagę całość, soundtrack filmu wpasowuję się w jego klimat. Jest lekko, przyjemnie i z uśmiechem na ustach. Mam jednak wrażenie, że odgłosy zostały potraktowane nieco pobocznie. Często ich nie słychać, zmniejsza to immersję.

Ocena końcowa. Podsumowując to naprawdę dobry film. Autorzy nie ustrzegli się błędów, jednak wszystko jest do poprawienia. Film  nie udawał, że jest czymś więcej, był po prostu prostą historyjką (nieźle zrealizowaną) podczas opowiadania, której widz miał się dobrze bawić, zadanie zostało wykonane. Liczę, że autorzy wezmą sobie tę opinię do serca i poprawią to co trzeba. Gdyby film nie był pozbawiony błędów, jego ocena byłaby 8/10, tymczasem daje 6,5/10 i znaczek jakości.

Warto obejrzeć? Warto.

Ocena pod filmem? Łapa w górę.

Advertisements