Cykl machinimowy #5 – Szum, czyli wielkie zamieszanie

Tekst został pierwotnie opublikowany 07.01.2015r.

Dziś po raz pierwszy dokonam oceny filmu machinimowego z gry Battlefield 3, będzie to film pt. “Szum” autorstwa ANUBISA9413. Na początku naznaczę, że machinimę z tej gry ogląda mi się dość topornie, nie wynika to z umiejętności reżysera, a samej specyfiki gry – postacie nie wyrażają emocji, nie poruszają ustami, utrudnia to odbiór historii. Poniżej link do filmu:

Battlefield 3 – Szum [Machinima PL]

Russia Today. Dzieło tego reżysera zaczyna się atrakcyjnie. Na początek dostajemy zgrabnie sklejone fragmenty materiałów z wiadomości, z podłożonymi głosami, pojawia się też Max Kolonko co wywołało szczery uśmiech na mojej twarzy. Wszystko to zostało przedstawione w postaci spisku Wielkich Tego Świata. Nie jest to przedstawione nachalnie, więc plus za to.

Katastrofa. Po krótkim wstępie rozpoczyna się właściwa akcja filmu. Grupa 4-ech amerykańskich żołnierzy przemierza ulice zniszczonego miasta gdzieś na Bliskich Wschodzie (Irak o ile dobrze pamiętam), która nawiedziła nieznana katastrofa. Z dwóch wrogich sobie sił (armia amerykańska i irańska wspierana przez siły rosyjskie) pozostało jedynie ich czterech, zniknęli również cywile co wydaje się logiczne jeśli to teatr działań wojenny, wspomniane zostały również trzęsienia ziemi na tym obszarze, więc cywile mogli zostać ewakuowani. Nie zawracajmy sobie jednak sprawy tymi cywilami, bo nie mają oni żadnego związku z fabułą. To co Anubisowi udało się w tym filmie, to fakt, że widz od początku zadaje sobie pytania o to co dzieje na ekranie.

Zagubieni żołnierze. Nasi dzielni wojacy – Frank, Will, Joe i John uciekają przed czymś, myślę, że oni sami nie wiedzieli przed czym, powoduje to ich bezradność, ponieważ nie mogą się wydostać z miasta – nie mają kontaktu z dowództwem, a miasto może być otoczone przez siły nieprzyjaciela. I tutaj zarysowuje pierwszy element, którego potencjał został zaprzepaszczony.

Wszyscy przeciwko mnie. Element o, którym mówię to konflikt między dowódcą (Frank), a jego pozostałymi podkomendnymi. Wspomniany Frank nie potrafi podjąć dobrej decyzji, brak mu charyzmy i zaciętości, natomiast jego podkomendni, szczególnie Joe żądają od niego stanowczej decyzji, a nie użalania się nad sobą. Co zostało tu źle zrobione? Nie ma wyraźnie zarysowanego konfliktu, nie ma rosnącego napięcia (nie zawsze zachowanie przechodzą od lżejszych do cięższych – tu już na początku bohaterowie są wrogo skierowani do dowódcy, nie mamy wglądu do ich motywacji) , frustracji i złości wobec dowódcy. Film powinien być nieco dłuższy i ukazać sceny kiedy to podkomendni nie zgadzają się z dowódcą, można było głębiej pokazać wątpliwości Franka. Sądzę, że film powinien być bardziej rozłożony w czasie. Trwać 2-3 dni, a nie parę godzin.

Łowca. Ekspozycja ma oczywiste błędy o, których wspomniałem, w prostej linii skutkuje to osłabieniem wątki Łowcy (nazwa robocza), który pierwszy raz pojawia się podczas ataku kiedy to nasi bohaterowie próbują naprawić samochód i wydostać się. Uważam, że ta postać była najlepsza, jej atutem był fakt, że nic o niej nie wiedzieliśmy, operowaliśmy w sferach domysłów. Można było ją jednak lepiej zaprezentować. Po pierwsze, za szybko poznajemy jego twarz. Poniekąd liczyłem coś na wzór Predatora – tajemniczy łowca, strzały znikąd (wzmocniłoby to zewnętrzny konflikt, który wpływałby na wewnętrzny konflikt Franka i jego wątpliwości), brakowało mi ujęć POV, z “oczu” Łowcy.

Radiostacja. Protagonistom udaje się wyjść z opresji, znajdują radiostację i łączą się z dowództwem, które nie jest skore do szybkiej pomocy. Ta scena była wręcz idealna na konflikt, ale nie pada nawet iskra, czy tak zareagowaliby ludzie na skraju życiu i prawdopodobnie nerwów? Tak po prostu spokojnie by odeszli? Tymczasem wpadają oni w kolejną zasadzkę, ginie John, a Frank wykazuje się swoją niekompetencją kiedy to dopiero po chwili każe swoim ludziom paść na ziemię. W końcu żołnierze orientują się, że coś jest nie tak i, że Łowca próbuje ich zabić, by żołnierze się stąd nie wydostali i nie przekazali informacji co się działo w tym mieście.

Nie taki Łowca straszny. W tym momencie następuje pewne rozwiązywanie wątków, które mi się nie podobało. Otóż Łowca daje się śledzić, zostaje wysadzony jego prywatny składzik, a na końcu daje się załatwić w dość prosty sposób. Zaczyna wychodzić na amatora. Wojacy znajdują jego papiery, napisane cyrylicą. Nie potrafią ich przeczytać, ale nakierowują nas, by myśleć, że Łowca jest Rosjaninem. Ja osobiście nie jestem do tego przekonany. Nie ma na to żadnego twardego dowodu, a nieśmiertelniki zabitych martwych Rosjan w jego kryjówce mówią, że to on ich zabił  i trzyma je jako trofeum.

Nieudana ewakuacja. Losy protagonistów i antagonisty przeplatają się, są strzelaniny, wyrzuty sumienia, a podkomendni Franka padają jak muchy mimo “ciapowatości” Łowcy. Udaje im się nawet przedostać na miejsce ewakuację, ale helikopter zostaje zestrzelony. Dzięki zasadzce, bądź łutowi szczęścia (zależy jak zinterpretujemy stan nieprzytomności Willa) udaje im się zabić Łowcę, jednak okazuje się, że ten zastawił na nich ostatnią pułapkę i zabija Willa. Na polu bitwy zostaje sam Frank, który ranny prawdopodobnie umrze z pragnienia bądź głodu.

Kwestia zakończenia. Widziałem opinie, że zakończenie tego filmu zostało urwane. Sądzę, że jest inaczej. Niemal wszystkie wątki zostaje zamknięte, co prawda przez wyrżnięcie niemal wszystkich postaci, ale to zawsze jakiś sposób, gdyby przeżyli to nie widziałbym tego zakończenia. Otwarte wątki to postać Łowcy (odkrycie tożsamości nie jest konieczne z perspektywy rozwoju fabuły), co to były za dokumenty/rozkazy, które miał Łowca (podobnie jak poprzedni wątek) i czy Frank przeżył – tu mamy swobodne pole do rozmyślań. Według mnie zdechł.

Czym jest Szum? Mogliście się zastanawiać co tytuł ma związanego z treścią filmu. To zagadnienie jest bardzo proste. Przytoczę jedną z definicji z słownika PWN:

szum – zamieszanie wokół kogoś lub czegoś

Prawdziwa odpowiedź znajduje się w trzech pierwszych minutach filmu, które przedstawiają wiadomości. Media telewizyjne mają to do siebie, że prezentują wiele informacji, często nie prawdziwych, manipulują odbiorcami, wzbudzają fałszywe informacji. Z takiego natłoku informacji ciężko wyłowić te prawdziwe. Tu mamy podobnie. Właśnie ten początek spełnia dwie funkcję. Pierwsza to wybieg, by odwrócić uwagę widzów od fabuły, wprowadzić dezorientację, ma też to zaciekawić. Druga funkcja to funkcja wskazówki odnośnie przekazu filmu i samej fabuły. W dalszej części nadal mamy wojnę informacyjną, protagoniści borykają się ze sprzecznymi informacjami i nie wiedzą co jest prawdą, to mogło zostać lepiej nakreślone.

Największy problem. Z mojej nakreślonej opinii powyżej może się wydawać, że film ten fabularnie jest przyzwoity. Nic bardziej mylnego. Fabułę zatopiła schematyczność. W toku oglądania nie trudno domyślić co się stanie dalej. Nie ma znaczących zwrotów akcji. Postacie to typowe amerykańskie wojaki – jest dowódca z wątpliwościami (Frank), chłopak w gorącej wodzie kąpany (Joe), spokojny i opanowany młodziak (Will) i typ, który rzuca suchymi żartami (John). Zbyt wiele klisz zostało użytych w oczywisty sposób, dodam tego nieprecyzyjną egzekucję konfliktów i proste dialogi, które nie wprowadzały wiele rozrywki dla widza. Z dialogami jest najtrudniejsza sprawa, bo stanowią najcięższe ogniwo scenariusza. Nie mogą być proste i oczywiste, ale nie mogą być również wydziwiane. Jeśli mam coś na to poradzić to proponuję napisać wstępną wersję dialogów, a później pracować z nimi w taki sposób, by były one jak najciekawsze dla widza (w dialogach ważne jest również szeroko rozumiane otoczenie) i błyskotliwe, a jednocześnie naturalne.

Żarty. Z racji dość ponurej fabuły nie pada wiele żartów. Praktycznie jedyną postacią, która rozluźnia napięcia jest John, pozostali mu jedynie wtórują. W jego asortymencie występują dość suche żarty, które są typowe dla wojenny bądź około-wojennych produkcji, które opowiadają o amerykańskich żołnierzach. W tym filmie są żarty o Texasie czy stosownym zapachu. Nie przeszkadzają one, są sympatyczne i lekko rozluźniają nie wyrzucając widza z klimatu produkcji.

Ujęcia. Mam bardzo mieszane co do tego podpunktu. Dowiedziałem się, że ujęcia robił dwie osoby. Nie wiem, która które, ale w poszczególnych ujęciach widać skoki jakościowe. Są ujęcia mdłe i nijakie, ale są też takie naprawdę dobre. W ujęciach jest też duża różnorodność, są długie (jak choćby ujęcie otwierające plan rzeczywisty) i krótkie. Boli mnie to, że podczas strzelanin ujęcia są zbyt statyczne przez co niektóre momenty walk wydają się nieco gorsze. W ten sposób wyzbyły się dynamiki. Niektóre ujęcia powinny też być krótsze.

Dźwięki i muzyka. Za muzykę należy się najprawdopodobniej największy plus. Dobrze dopasowana, to nie muzyka kreuje sceny, a towarzyszy im. Nie było też takich scen w, których muzyka zapadała mi w pamięć, stanowiło zaledwie nienachalne tło. Uważam to za spory plus. Nieco gorzej sytuacja wygląda z dźwiękami otoczenia. Wystrzały brzmią dobrze, ale już dźwięki przeszukiwania prezentują się gorzej. Nie jest źle, ale momentami te dźwięki mogły być bardziej adekwatne do tego co się dzieje na ekranie.

Praca aktorów. Kolejna rzecz, za którą należy się duży plus. Mowa tu zarówno o aktorach dubbingowych podkładających głos, jak i tych, którzy byli odpowiedzialni za ruch postaci na planie filmowym. Na pewno trzeba docenić ich pracę. Aktorów głosowych można podzielić na grupę prezenterów, którzy agrali poprawnie, ale nie mieli gdzie się wykazać. Druga to grupa naszych dzielnych wojaków z, których najlepiej wg mnie zagrał Arkadikkus, Joe brzmiał nieco dziwnie, a Menthor nie pasował mi na dowódcę. Wszyscy jednak zagrali dobrze. Po drugiej stronie mamy aktorów, którzy byli odpowiedzialni za to co się dzieje na planie filmowym. Nie znam ich imion, nicków, wiem tylko, że należeli do plutonu Ultimum Volunt. Propsy dla nich, bo efekt ich pracy jest zadowalający, a zgaduję, że niektóre rzeczy naprawdę ciężko było zrobić. Poradzili sobie dobrze w każdym aspekcie.

Podsumowanie. Reasumując, film miał spory potencjał, ale został zmarnowany zbyt schematycznym i mało precyzyjnym scenariuszem.  Technicznie film wyglądał dobrze, ale wkradły się tam bugi czy brak dynamizmu. brakło mi też większych emocji w filmie. Poza tym film jest przyzwoity, braki w fabule nadrabia dobrym wykonaniem technicznym. Moja ocena to 6/10

Warto obejrzeć? Warto, ale można się zawieść.

Ocena pod filmem? Łapa w górę.

Advertisements