Herezja na zamku Monteforte

Ostatni raz, kiedy spotkaliśmy się mówiąc o herezji, omawialiśmy tzw. herezję orleańską – pierwszy średniowieczny przypadek herezji w Europie. Dziś ruszamy dalej, do drugiego przypadku, który miał miejsce w roku 1028, tym razem stos zapłonął w północnych Włoszech, w Mediolanie.

Całą historię można opisać jednym zdaniem. Arcybiskup Mediolanu, Aribert, podczas objazdu po diecezji turyńskiej dostał informacje o rzekomej herezji  w pobliskim zamku Monteforte, udał się tam wraz z capitanei (oddziałem rycerzy), przepytał podejrzanego o herezję Gerarda i na podstawie dysputy o dogmatach uznał go winnego herezji, na końcu spalił jego i podobnych mu odstępców na stosie w Mediolanie. Cechą charakterystyczną dla tej herezji jest fakt, że dotyczyła ona głównie ludzi świeckich – od chłopów do hrabiny.

Podobnie jak w przypadku herezji orleańskiej, i tu odstępców charakteryzował intelektualizm oraz iluminizm. Nadzwyczajnym sytuacją jest jednak to, że Gerard nigdy nie próbował kryć swoich poglądów na wiarę, co więcej był wielce zadowolony z rozmowy z arcybiskupem. Stanowił on kwintesencję niezrozumiałych odstępców, którzy byli wyedukowani i mieli dostęp do różnych interpretacji Pisma Świętego, i na tej podstawie tworzyli własną wizję – w przypadku Gerarda były to pisma Dunsa Szkota Eriugeny, czerpał również inspirację z radykalnego ascetyzmu monastycyzmu zachodniego czy herezji mesaliańskiej związanej z monastycyzmem bizantyńskim.

Jak wyglądała wewnętrzna dyscyplina owej grupy? Spółkowanie traktowano jako zło i zostało zabronione. Dziewice miały pozostać dziewicami do końca życia, żonaci mężczyźni mieli traktować swoje żony jak, gdyby były ich matkami lub siostrami. Przestrzegali surowych postów, nie spożywali mięsa, a własność prywatna została przez nich całkowicie odrzucona. Osobna grupa, zwana starszyzną modliła się w dzień i w nocy (zmieniali się), i pilnowali by nikt nie złamał ślubów czystości. Gerard opisał filozofię sekty następująco: Wierzymy i wyznajemy Ojca, Syna i Ducha Świętego. Wierzymy prawdziwie, że zostajemy zobowiązani i zwolnieni ze zobowiązań przez tych, w których mocy jest zobowiązać i zwolnić ze zobowiązania. Trwamy zarówno przy Starym, jak i Nowym Testamencie oraz świętych kanonach i codziennie je czytamy. Dodał jednak słowa: Żaden z nas nie kończy żywota bez męczarni, tak abyśmy mogli uniknąć wiecznych męczarni. Tajemnicze męczarnie, narzucanie celibatu i surowej ascezy ogółowi. Te elementy spowodowały, że Aribert chciał dowiedzieć się więcej co Gerard sądzi o poszczególnych prawdach wiary.

Arcybiskup zapytał podejrzanego o cztery rzeczy: o Trójcę Świętą, O Chrystusa i jego fakt zrodzenia z Dziewicy, o poglądy na małżeństwo i na końcu o owe męki.

Na pytaniu o Trójcy Świętej wyszła jego znajomość neoplatońskich tekstów Eriugeny, których treść Aribert uznał za heretycką: Ojciec to wieczny Bóg, który stworzył wszystko na początku i w którym wszystko istnieje. Syn to duch człowieka (animus bominis), ukochany przez Boga. Duch Święty to zrozumienie boskich praw (intellectus divinarum scientiarum), przez które rządzone są jednostkowe rzeczy.

Zapytany o Chrystusa odpowiedział: Jezus, o którym mówisz, jest duchem urodzonym zmysłowo {sensualiter) z Dziewicy, takie jest rozumienie świętych pism. Według historyka Malcolma Lamberta arcybiskup uznał to za zaprzeczenie istnienia Chrystusa jako postaci historycznej i negację ortodoksyjnej doktryny.

Dalej padło pytanie o rolę małżeństwa i tu ostatecznie Gerard poległ. Całkowicie zanegował pozytywną rolę małżeństwa, widząc w nim zło, jako, że opierało się ono na spółkowaniu, które było dla sekty zepsuciem, widział alternatywę w odrzuceniu małżeństwa i pożycia seksualnego, co miało skutkować, że ludzie zaczną rozmnażać się  niczym pszczoły – symbol czystości. Po dalszej części przesłuchania Aribert dowiedział się, że heretycy mają własnego kapłana, odrębnego od hierarchii Kościoła. Zanegowany został autorytet papieża i sakrament kapłaństwa.

Odpowiedź na ostatnie pytanie było dość wymijające – Jeśli umieramy w mękach zadanych nam przez niegodziwców, przyjmujemy to z radością, lecz jeśli natura kiedykolwiek przybliża nas do śmierci, ten, który jest w pobliżu, zabija nas w jakiś sposób (quoquo modo), zanim wyzioniemy ducha – sugeruje jednak, że w grę wchodziło morderstwo.

Jeśli wierzyć słowom Landulfowi Starszemu, kronikarzowi opisującemu owe dzieje, Aribert posłał silny oddział rycerzy by uwięzili heretyków, ale ci wbrew woli kapłana postawili heretyków przed wyborem krzyża lub stosu. Część z nich wyparła się dawnych wierzeń, inna część zostając przy wierze z chęcią skakała w płomienie. Sekta została wyeliminowana z powodów praktycznych – zagrażała stabilności władzy w tamtejszym contado (gminie).

Następnego wpisu z serii o herezjach można oczekiwać w sierpniu. Powrócimy do Francji.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s