Reformy braci Grakchów

Wszystkie daty zawarte w tekście są datami przed naszą erą, o ile w tekście nie zostało zaznaczone inaczej.

Druga połowa II w. p.n.e w starożytnym Rzymie zapoczątkowała przemiany społeczne, które w przyszłości miały całkowicie zaburzyć „równowagę trzech elementów”, o których wspominał Polibiusz w Dziejach, tj. monarchii, oligarchii i demokracji, w konsekwencji czego republika upadła, a zastąpiło ją jedynowładztwo. Pierwszym ważnym krokiem w tym kierunku były reformy braci Grakchów dotyczące polepszenia sytuacji małorolnych chłopów i tzw. sprzymierzeńców. Były one wynikiem nadużywania ager publicus oraz coraz większych nacisków ze strony sprzymierzeńców.

Pierwszą zasadniczą kwestią jest niestosowanie się wielkich właścicieli ziemskich do ustawy Liciniae Sextiae z 367r., na mocy której każdy obywatel miał prawo do użytkowania ager publicus, tj. gruntów publicznych, w rozmiarze 500 iugera, czyli około 125 hektarów[1]. W toku coraz dalszych podbojów, gdzie Republika rzymska zagarniała coraz większe areały ziemi (prowincje kartagińskie, Iberia, Galia, tereny dzisiejszej Grecji), obszar ager publicus zwiększał się, jednakże korzystali z niej głównie bogaci obywatele, którzy wykupywali ziemię od biedniejszych oraz stosowali starą metodę przesuwanie znaków granicznych. Powiększanie gruntów prowadziło do powstawania latyfundiów, zwiększonego udziału niewolników w strukturze zatrudnienia i tym samym alienowania i zbiednienia części obywateli rzymskich. Znany jest przypadek z 165r. p.n.e., kiedy to jeden z pretorów został wysłany w celu odkupienia nielegalnie zdobytej ziemi w Kampanii o niebagatelnej powierzchni 50 000 iugera[2].

Drugą kwestią był nadal niski status prawny sprzymierzeńców, Italików nie będących obywatelami Rzymu. Po drugiej wojnie punickiej (w której opowiedzieli się po stronie Hannibala) ich status, jako ludu zależnego od Rzymu został całkowicie przypieczętowany. Sprzymierzeńcy mieli obowiązek dostarczania rekruta do armii rzymskiej, których żołdu nie opłacało imperium tylko lokalne społeczności. Oprócz tego dowódca rzymski mógł ukarać śmiercią żołnierza-sprzymierzeńca, kiedy żołnierz rzymski był nietykalny, nawet przed karą chłosty[3]. Mimo ich wielkich zasług na polach bitwy nadal nie posiadali praw politycznych.

Bracia Grakchowie byli potomkami dwóch prominentnych rodów, Semproniuszów i Korneliuszów, otrzymali należyte wykształcenie i wychowanie. Młodszy z nich, Tyberiusz, był żołnierzem w armii Scypiona Młodszego w Afryce, podczas trzeciej wojny punickiej. Miał pierwszy wedrzeć się na mury Kartaginy, przez co zyskał wielkie uznanie wśród żołnierzy. W późniejszych latach odbył służbę jako kwestor w armii konsula Mancynusa działającego zbrojnie na terenie Numancji[4].

Podczas jego powrotu do Rzymu był świadkiem biedy w jakiej żyli małorolni chłopi w Italii. Tyberiusz porównywał ich do zwierząt, ale nawet zwierzęta stawiał wyżej od nich, bo one miały „przynajmniej nory, w których mogły się skryć”[5]. Biorąc to pod uwagę i mając na względzie, że w 151r. Gajusz Leliusz próbował przeprowadzić podobną reformę (która jednak została wstrzymana przez działania Senatu), postanowił działać bardziej stanowczo. W tym celu zgłosił swoją kandydaturę na trybuna ludowego i został nim wybrany na rok 133.

Zostanie trybunem ludowym dawało mu najwięcej możliwości, miał prawo zarówno do intercesji, jak i poparcie ludu. Jego głównym postulatem było przeprowadzenie reformy agrarnej, podobnej do tej z roku 367. Ager publicus miał być podzielony na działki równe 500 iugera, natomiast, by udobruchać wielkich właścicieli ziemskich, każdy syn mógł otrzymać po dodatkowe 250 iugerów, lecz w sumie nie więcej niż 1000. Nadwyżka gruntów miała być poparcelowana w działki o powierzchni 30 iugera i przekazana bezrolnym obywatelom. Działek tych nie można było sprzedać ani przekazać osobom trzecich oraz odprowadzało się od nich nieznaczny podatek na rzecz państwa. Została również utworzona specjalna trzyosobowa komisja, w której skład wchodzili Tyberiusz Grakchus, Gajusz Grakchus (brat Tyberiusza) i Appiusz Klaudiusz (teść Tyberiusza), którzy mieli być odpowiedzialni za właściwe wprowadzenie reformy[6]. Wydaje się, że reforma ta (lex sempronia agraria) nie była skierowana jedynie dla bezrolnych chłopów, a również dla bezdomnych weteranów wojennych zrujnowanych po licznych wojnach. Trzecim celem było zwiększenie liczby obywateli zdolnych do służby wojskowej, ich liczba malała[7]. Ziemia dała, by biedniejszym obywatelom oparcie finansowe na kupienia niezbędnego ekwipunku do służby wojskowej.

Tyberiusz Grakchus dobrze wiedział, że nie było możliwości przeprowadzić tej reformy bez sprzeciwu senatu, dlatego od razu udał się z nią do Zgromadzenia ludowego (concilium plebis), gdzie ustawę mógł jednak zawetować jeden z trybunów. I tak też się stało. Marek Oktawiusz, dobry przyjaciel Tyberiusza i posiadacz nieprawnych gruntów dokonał intercesji[8]. Ustawa została odrzucona, a Grakchus zyskał sobie wrogów w osobie Senatu, któremu nie przedłożył ustawy. Nie jest wykluczone, że Marek Oktawiusz działał pod wpływem senatorów. W takiej sytuacji Tyberiusz podjął bezprecedensową decyzję. Zgłosił wniosek o zdjęcie Oktawiusza z urzędu trybuna pod zarzutem działania na szkodę ludu, wniosek przeszedł jednogłośnie i na kolejnym głosowaniu Tyberiusz bez trudu przeforsował ustawę rolną. Doprowadziło to do dalszych zgrzytów między nim a Senatem. Plutarch opisuje całą sytuację bardzo szczegółowo[9], warto zwrócić uwagę na to, jak dużą zwraca on uwagę na przyjaźń między Tyberiuszem i Oktawiuszem, i na fakt, że ten pierwszy ową decyzją podjął dopiero wtedy, kiedy nie miał już innego wyjścia.

W poszukiwaniu środków do sfinansowania reformy zbawiennym okazał się testament króla Attalosa III, w którym przekazuje on całe swoje dziedzictwo, w tym też Królestwo Pergamonu, Rzymowi. Tyberiusz podjął kolejną ustawę gdzie wykorzystał ten testament do sfinansowania reformy, po raz kolejny nie pytając o zgodę Senatu. Środki finansowe były potrzebne na zakup sprzętu rolniczego dla nowych gospodarstw. Konflikt wyraźnie się nasilał. Część społeczności uważała wręcz to za atak na władzę Senatu – Kwintus Pompejusz sugerował, że Tyberiusz z testamentu Attalosa zachował dla siebie diadem i purpurowe szaty, symbole władzy królewskiej[10]. Nie trudno w tym zauważyć odbicie strachu istniejącego wśród większości senatorów. Strachu przed powrotem jedynowładztwa.

Dalsze kroki Tyberiusza stawały się coraz bardziej niepewne, wiedział on, że kwestia Oktawiusza poróżniła go z jego wyborca, odwróciła się od niego część ludu i grono senatorów. By uniknąć zemsty ze strony przeciwników zgłosił ponowną kandydaturą na trybuna ludowego i został nim wybrany na rok kolejny, pomimo istnienia ustawy stanowiącej, że nie można piastować dwukrotnie tego samego urzędu w ciągu 10 lat. Ustawa dotyczyła cursus honorum, w którego skład nie wchodził trybun ludowy, ale ludzie niechętnie patrzyli na takie zabiegi. Podczas swojego drugiego trybunatu Tyberiusz obiecał skrócić czas służby wojskowej i zakończyć monopol sądowy senatorów.

W krytycznie momencie konfliktu między Tyberiuszem i Senatem zwolennicy tego pierwszego zebrali się na Kapitolu. Trybun rozpoczął dzień od serii złych omenów (ptaki wróżebne, kury, nie chciały jeść rzuconego im jedzenia; skaleczenie nogi przy przechodzeniu przez próg; walka dwóch kruków na dachu; czy cegłówka, która niemal spadła na nogę Tyberiusza), które jednak zbył jego przyjaciel, Blozjusz[11]. Na samym Kapitolu doszło do przepychanki między zwolennikami Tyberiusza, a jego przeciwnikami. Do Grakchusa udało się przedrzeć senatorowi Flawiuszowi Flakkusowi i ostrzec Tyberiusza o działaniach senatorów – zbroili niewolników i panowali jego zabójstwo. W odpowiedzi Tyberiusz uzbroił swoich ludzi w pałki i próbując przekrzyczeć tłum chwycił się za głowę pokazując, że jego życie jest w niebezpieczeństwie. Jego przeciwnicy uznali to za znak, że teraz żąda on królewskiej korony[12] i wezwali do interwencji Senat. Nowo wybrany pontifex maximus, Scypion Nazyka, wezwał do działania konsula, który jednak nie zgodził się na interwencję mówiąc, że nie skaże na śmierć człowieka, którego wina nie została uprzednio udowodniona. Nazyka zebrał wówczas część senatorów pod hasłem obrony Republiki przed tyranem i ruszył na Kapitol gdzie rytualnie przeklął Tyberiusza[13]. W wyniku tych działań zwolennicy Tyberiusza wpadli w panikę, a senatorowie ich zaatakowali. Zginęło ponad 300 ludzi, w tym twórca reformy agrarnej (którego zabił nogą od ławy jego kolega Publiusz Saturejusz, mimo, iż prawo do tego rościł sobie też inny trybun – Lucjusz Rufus[14]). Nikt nie zginął od miecza. Ciała zamordowanych wrzucono do Tybru, odmawiając im właściwego pogrzebu, łamiąc tym samym święte prawa. Resztę zwolenników schwytano – część wygnano, część stracono. Reformy rolnej jednak nie cofnięto, lecz została wyhamowana, miejsce Tyberiusza w komisji zajął Publiusz Krassus, a Scypion Nazyka pogardzany od tej chwili przez swoich współpracowników, za zbyt radykalne działania, został odesłany do dalekiej Azji, gdzie wkrótce zmarł.

Śmierć Tyberiusza Grakchusa i sposób potraktowania jego ciała uniemożliwiał wypracowanie pokojowego rozwiązania i powrotu do stanu wyjściowego sprzed dwóch lat. Były trybun stał się bohaterem ludu, jeszcze większym niż za życia, męczennikiem. O zapalczywości jego zwolenników świadczy przesłuchanie Blozjusza, sprzymierzeńca Tyberiusza, który zapytany przez Nazykę „A co byś zrobił, gdyby ci Tyberiusz kazał podpalić Kapitol?” odpowiedział, że Tyberiusz nigdy by takiej rzeczy nie uczynił, a naciskany wyrzekł „Owszem, nawet spalenie Kapitolu na rozkaz Tyberiusza poczytywałbym sobie za piękny czyn. Bo Tyberiusz nigdy by mi tego zrobić nie kazał, gdyby to nie było z rzeczywistą korzyścią dla ludu.”[15]. Sam Senat też nie czuł się bezpiecznie, jedno zagrożenie zostało zażegnane, ale przepaść między ta Izbą a ludem sukcesywnie się powiększała. O niepokoju senatorów świadczą ich działania podjęte względem Gajusza Grakchusa, będącego nieobecnym w Rzymie podczas reform swojego brata. Ich działania zdołały jedyne odwlec to, co nieuniknione. 10 lat później Gajusz wrócił do Rzymu i kontynuował reformy zmarłego brata, w sposób jeszcze bardziej rewolucyjny.

Gajusz Grakchus początkowo trzymał się z dala od polityki, w roku 126 pełnił funkcję kwestora na Sardynii. W toku służby doskonalił swoje umiejętności oratorskie, i podobnie jak brat w Numacji, on też zasłużył się w obliczu towarzyszy broni i ludu. Podczas niezwykle srogiej zimy, jego dowódca wysłał prośbę do okolicznych miast o dostawę nowych ubrań, jednak te zwróciły się do Senatu i za jego zgodą sprawa została oddalona. Wtedy to Gajusz podjął samodzielne kroki w celu ochrony żołnierzy przed zimnem. Porozumiał się ze zwierzchnikami tychże miast, i wskutek jego działań przysłały one ubrania całkowicie dobrowolnie, czym Senat był bardzo niepocieszony, i widzieli w tym zaczątek buntu Gajusza. Tej samej zimy udało mu się zawiązać kontakt z Micypsą, królem Numidii, który dostarczył mu zboże, również poza kontrolą Senatu[16]. Kiedy ci ostatni się o tym dowiedzieli postanowili przeciwdziałać Gajuszowi, i zapobiec jego powrotowi do stolicy, nakazali mu trwanie na jego stanowisku. Zarządzili zmianę wojsk w Sardynii, ale dowódcą cały czas pozostawał Orestes, teraz jako prokonsul. Grakchus wielce tym oburzony wrócił do Rzymu, a w tym czasie obowiązywała, tradycja, że ludzie na niższych urzędach, czyli też kwestorskich, nie powinni wracać z przydziału wcześniej niż ich głównodowodzący. Zwrócił się do Senatu ze skargą o niesprawiedliwe traktowanie, lecz szybko okazało się, że sam został oskarżony o niedopełnianie swoich obowiązków. Kiedy tylko zaczął wygłaszać mowę obronną w towarzystwie cenzorów, wręcz natychmiastowo gros ludzi stanął po jego stronie. Bronił się, że to on był niesprawiedliwie traktowany – służył w wojsku więcej niż było to wymagane (12 lat zamiast 10), był też nadprogramowo długo kwestorem (3 lata zamiast 1 roku). Jego kolejnym argumentem był fakt, że nie wykorzystał swojego stanowiska, by napchać kieszenie, wręcz przeciwnie, wykorzystał swoje pieniądze, by pomóc żołnierzom. Senatorowie zarzucali mu również podburzanie ludzi z Fregellae do buntu, nie mieli jednak na to mocnych dowodów. Ostatecznie został uniewinniony.

W tym czasie Gajusz był już znaną i poważaną osobę. Jego zdolności wygłaszania mów osiągnęły niemal perfekcję, były bardzo żywiołowe i trafne. Na tle innych Rzymian wyróżniał się skromnością, stronił od uciech cielesnych. Jego powrót do Rzymu owiany jest legendą, miał zobaczyć we śnie Tyberiusza, który robił mu wyrzuty przez jego opieszałość i mówił, że im obu przeznaczona jest śmierć w walce o dobro ludu[17]. Po oczyszczeniu z zarzutów natychmiastowo rozpoczął starania o trybunat ludowy, i został nim w 122r., 11 lat po śmierci swojego brata.

Nowy trybun szybko zyskał przodującą rolę w Zgromadzeniu ludowym, cały czas podburzał lud mówiąc o swoim ciężkim losie i losie jego brata – porównywał stare wydarzenia kiedy Faliskom została wydana wojna za obrazę trybunę ludowego, Genucjusza, z losem Tyberiusza, który wraz z szeregiem swoim zwolenników został bezprawnie zabity, i nie wyciągnięto z tego żadnych konsekwencji[18]. Na początku trybunatu wprowadził dwie ustawy. Pierwsze mówiła o tym, że jeśli urzędnik zostanie pozbawiony władzy przez lud, to w przyszłości nie może już podejmować żadnego urzędu. Druga natomiast mówiła, że jeśli urzędnik skaże obywatela na wygnanie bez wyroku sądowego, to lud ma obowiązek pociągnąć go za to do odpowiedzialności. Pierwsza została wymierzona w Marka Oktawiusza, druga w Popiliusza, człowieka odpowiedzialnego za wygnanie wielu sprzymierzeńców Tyberiusza. Pierwsza z nich została wycofana, druga weszła w życie, lecz Popiliusz w tym czasie zdołał zbiec z Italii[19].

Po pozbyciu się przeciwnika, Gajusz rozpoczął kolejne reformy – podniósł wiek zaciągu do wojska do 17 roku życia,            zdjął z żołnierzy obowiązek pokrywania kosztów mundurów, kontynuował socjalną politykę brata (określił minimalne ceny zboża dla biedoty, wskrzesił ustawę Tyberiusza – publiczne grunty miały być rozdane pomiędzy ubogich), Italikom nadał prawo do głosowania takie samo jakie posiadali obywatele rzymscy. Najważniejszym jednak punktem jego reform są poważne zmiany w sądownictwie, które miały znacząco osłabić władzę senatu. Mianowicie dopuścił do magistratury sądowniczej ekwitów, w liczbie 300. Tym samym było obecnie 600 sędziów – 300 senatorów i 300 ekwitów (których wybrał samodzielnie. Ekwici pełnili od tej pory szczególną rolę w sądownictwie – nadzorowali nadużycia w prowincjach[20]. Definitywnie kończyło to monopol władzy sędziowskiej, od teraz senatorzy musieli bardziej  uważać, a ekwitom umożliwiała dalszy rozwój ekonomiczny. Gajusz szczególnie mocno optował za właśnie tą ostatnią reformą, która uważał za „ostrze wbite w bok Senatu”. Dochodziło do sytuacji, gdzie trybun ludowy brał udział w sesjach Senatu, miejsca normalnie niedostępnego dla tego urzędu. Po raz pierwszy od upadku monarchii jedna osoba zyskała taki rozgłos, będąc coraz bliżej jedynowładztwa.

W toku jego kadencji wykazywał się niezwykła pracowitością i energią. Przeprowadził reformę o kolonizacji miast, rozwoju dróg i budowaniu spichlerzów. Wszystkimi tymi pracami kierował sam. Rozmawiał z ludem niemniej często niż mówił na mównicy. Stał się ich nowym bohaterem. Grupa jego zwolenników stale rosła. Spodziewano się, że pokusi się o władzę konsula, ale kiedy nadszedł dzień wyborów poprosił lud o jedną przysługę, by wybrali na konsula jego przyjaciela, Fanniusza. On sam, został trybunem na rok kolejny[21].

Wkrótce po tym wydarzeniu Gajusz spostrzegł, że jego dotychczasowy przyjaciel, Fanniusz, jest w stosunku do niego coraz mniej przychylny, a członkowie Senatu traktują go z coraz większą wrogością. Dlatego też, by wzmocnić swojej poparcie wśród ludu, przeprowadził kolejne reformy. Nawoływał do założenia kolonii w Kapui i Tarencie, chciał też nadać Latynom pełne obywatelstwo rzymskie. W takiej sytuacji Senat postanowił zmienić taktykę, udało im się przekupić trybuna Liwiusza Druzusa, by ten podburzył wizerunek Gajusza. Wystosował on kontr-reformy, które w przeciwieństwa do ustaw Grakchusa nie miały żadnych pokryć w rzeczywistości[22]. Zamiast dwóch kolonii nawoływał do stworzenia dwunastu, z których każdą miało zasiedlić 3 tysiące plebejuszy, którzy dodatkowo nie mieli odprowadzać żadnych podatków na rzecz państwa. W przeciwieństwie do bardziej przyziemnych reform Gajusza, Senat popierał Druzusa, tym samym odbierając temu pierwszemu nimb świętości i bohatera ludu.

Niedługo później, inny z trybunów, Rubriusz wystosował projekt kolonizacji przeklętej niegdyś Kartaginy. Gajusz podjął się wykonania tego projektu. Wyjechał do Afryki, gdzie założył nową kolonię i nazwał Junonią. Na jego nieszczęście, w tym czasie, podczas jego nieobecności, Druzus kontynuował swoje działa wyniszczające Gajusza, opozycja wobec niego rosła z dnia na dzień. Do kolejnych komplikacji doszło niedługo po założeniu kolonii.

Zerwał się nad nią potężny wiatr i rozrzucił chorągiew i ofiarę złożoną na ołtarzu po okolicznych polach, na dodatek wilki czy też hieny poprzesuwały znaki graniczne, w nieznanym kierunku[23]. Cała ta sytuacja była dla zabobonnego (czy też pobożnego, jak sami Rzymianie lubili o sobie myśleć) ludu rzymskiego bardzo złym omenem i skazującym tym samym nową kolonię na porażkę. W obliczu zagrożenia życia przyjaciela Gajusza, Fulwiusza, i porażki nowej kolonii powrócił on do Rzymu. Bardzo możliwe, że kwestia tych złych omenów była jedynie plotkami rozprowadzanymi przez optymatów[24].

Kiedy Gajusz wrócił do Rzymu sytuacja była już krytyczna, w Mieście działało wielu demagogów, których polityka nużyła już lud. Trybun przeniósł się na Palatyn, by być bliżej ludu, ale Senat widząc jak ponownie garną się do niego ludzie, przekonał Fanniusza, by wydał edykt na mocy, którego wszyscy nie-Rzymianie musieli opuścić miasto. Gajusz natomiast obiecał im pomóc jeśli ci zostaną. Zbliżały się wybory, dla Gajusza koniecznością było więc przedłużenie trybunatu. Niestety, jego kolejne działania zwróciły przeciw niemu współ-trybunów. Na Forum miały odbyć się zawody gladiatorów, lecz senatorzy ustawili wokół trybuny by je wynajmować za opłatą, Gajusz nawoływał do usunięcie tych trybun, by zawody mogli też oglądać biedniejsi obywatele. Jako, że nikt nie zastosował się do jego rad, w nocy wraz z kilkoma rzemieślnikami usunął trybuny i zgarnął laury wśród ludu. Zgarnął je tylko on, co niezadowoliło pozostałych trybunów. To wydarzenie miało być głównym powodem nie obrania go trybunem na kolejny rok[25], w tej chwili stracił on swoją nietykalność. Jakby nie mało było złego, konsulem został Opimiusz, dawny wróg Gajusza i szybko zaczął cofać jego rozporządzenia, zarówno te dotyczących zmian w Rzymie, jak i te dotyczące koloni. Teraz przeciwnicy Gajusza mogli przejść do kontrataku, rozpoczęły się szykany, głównie słowne, były trybun z trudem je znosił. W końcu za namową Fulwiusza zaczął organizować ludzi, którzy mieli się sprzeciwić władzy konsula. W dniu odwołania kolejnych reform, zwolennicy Gajusza i zwolennicy Opimiusza zebrali się na Kapitolu. Kiedy przechodził tamtędy jeden z liktorów, Kwintus Antyliusz, i z pogardą zwrócił w kierunku zwolenników Gajusza, ci wpadli w szał i zabili go[26]. Gajusz był bardzo niepocieszony takim rozwojem wydarzeń, nie chciał by do czegoś takiego doszło, oznaczało to dla niego wkroczenie na drogę bez powrotu. Dla Opimiusza zaś była to niezwykle korzystna sytuacja, kontynuował on podburzanie tłumu, deszcz jednak zdołał przegonić obie grupy.

Następnego dnia samym rankiem zebrał się Senat i uczynił zmarłego liktora swoim męczennikiem. Skutek był jednak odwrotny do zamierzonego, lud widział w tym hipokryzję i poczuł jeszcze większą odrazę do optymatów[27]. Zarzucali, że nic takiego nie miało miejsca po śmierci Tyberiusza, znacznie bardziej niesprawiedliwej, a sam Kwintus sam sobie zawinił swoim niewłaściwym zachowaniem. Szybko więc wrócili do budynku i uchwalili kolejną ustawę dająca konsulowi pełną władzę, by utrzymać porządek w mieście i usunąć tyranów. Opimiusz uzbroił senatorów i zebrał ekwitów. Z drugiej strony Fulwiusz również uzbroił zwolenników Gajusza i zbrojnie zajął Awentyn. Znamiennym jest przytoczona przez Plutarcha pożegnalna mowa Licynii, żony Gajusza[28], która żegna go wspominając, że w Mieście nie ma już bezpiecznego miejsca, nie liczą się prawa ani ludzkie, ani boskie, a w przyszłości miało być jedynie gorzej.

Tymczasem na Awentynie Fulwiusz wysłał do Senatu swojego syna, wraz z laską pokoju, by ten wynegocjował dla nich pokojowe załatwienie sprawy. Opimiusz odrzucił jego prośbę, i stwierdził, że sprawa może zostać rozwiązana pokojowo jedynie wtedy, kiedy prowodyrzy zamieszek stawią się osobiście, na co oczywiście nie mogli sobie pozwolić, jeśli nie chcieli zostać aresztowani. Opimiusz odesłał chłopca, kiedy ten przekazał Fulwiuszowi wieści od konsula, ten wysłał go z powrotem, jego druga wizyta w Senacie skończyła się uwięzieniem[29]. Nie zwlekając, Opimiusz zaatakował zbrojnie Awentyn, ludzie zaczęli się rozbiegać, a Fulwiusz skrył się w łaźniach. Według Plutarcha, Gajusz nie brał udziału w walce, w odrazie do działań jego przyjaciół udał się do świątyni Diany, gdzie chciał popełnić samobójstwo, jednakże dwójka jego przyjaciół odwiodła go od tego i nakazała uciekać, co Gajusz ochoczo zrobił, przeklinając wcześniej lud rzymski za jego niewdzięczność[30]. Udało mu się dotrzeć do gaju Erynii, ale widząc, że dalej nie ucieknie poprosił swojego niewolnika, Filokratesa, by ten go zabił. Filokrates spełnił prośbę swojego właściciela, po czym sam popełnił samobójstwo. Fulwiusza też złapano. Obu przywódcom zamieszek odcięto głowy, za które senat wyznaczył nagrodę. Głowę Fulwiusza przynieśli mało poważani obywatele i dlatego też nie otrzymali żadnej nagrody. Natomiast głowę Gajusza dostarczył Septymulejusz, który jednak i w tym momencie wykazał się niezwykła podłością. Wyjął mózg z czaszki Gajusza i wlał do niej ołowiu[31], po czym nabił ją na włócznię i dostarczył do Senatu.

Tego dnia zginęło 3 tysiące osób, ich ciała zostały wrzucone bez poszanowania godności do Tybru, majątki skonfiskowano. Osoby związane z zamieszkami zostały potraktowane bardzo surowo, ich żonom odebrano prawo do żałoby, a żona Gajusza została pozbawiona również posagu. Najgorzej został jednak potraktowany syn Fulwiusza, który natychmiast po zakończeniu walk został zamordowany przez optymatów[32]. Tak zakończyła się historia braci Grakchów.

Podsumowując historię republiki można powiedzieć, że bracia Grakchowie byli jedynymi z najważniejszych postaci w ciągu jej niemal 500-letniej historii. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ich reformy nie odniosły żadnego sukcesu, było jednak zupełnie odwrotnie. Rozpoczęli ważny proces przemiany republiki, ich reformy zostały wkrótce przywrócone, małorolni obywatele mieli teraz lepsze warunki, kolonizacja się rozwijała, a nie-Rzymianie będą sukcesywnie zyskiwać obywatelstwo aż do edyktu Karakali z 212 r. n.e., który zrówna wszystkich w prawach. Wygląda na to, że Senat był nie tyle wrogiem reform, a jedynie sposobu ich wprowadzania, tj. całkowitego ich pomijania w procesie legislacyjnym, co było widoczne szczególnie podczas trybunatu Tyberiusza. Ich życiorysy według Plutarcha są bardzo szlachetne i można wręcz rzecz, że wspaniała, trzeba je jednak traktować ze sporą dozą sceptycyzmu. Warto jednak zastanowić się nad motywami braci, wszystko wskazuje na fakt, że pierwszym motywem działania nie były dla nich zyski osobiste czy chęć zysku, ani też dobro obywateli. Ich działania wskazują na tradycyjny model rzymski, państwo jest ważniejsze od obywatela, obywatel posiada głownie obowiązki, nie prawa. Próbowali uczynić Rzym silniejszym państwem[33] i w szerszej perspektywie udało im się to. Po reformach, które starali się wprowadzać w życie widać wyraźny wzrost obywateli kwalifikujących się do służby wojskowej. Ostatnia rzecz, o której warto powiedzieć to fakt, że byli oni głównymi sprawcami rozprzestrzenienia się konfliktu optymatów (tradycjonalistów, zwolenników arystokracji i władzy Senatu) i popularów (ulubieńców ludu, zwolenników jedynowładztwa). Konfliktu, który miał na nowo zdefiniować stosunki elity republiki i ostatecznie doprowadzić do jej upadku.

[1] A. Ziółkowski, Historia Rzymu, Poznań 2008. s, 135-138.

[2] Ibidem, s. 254-256.

[3] Ibidem, s. 308-311.

[4] Plutarch, Żywoty Sławnym mężów t. 2, wyd. M. Brożek, Wrocław 2004, s. 490-492.

[5] Ibidem, s. 499.

[6] Ibidem, s. 504.

[7] A. Ziółkowski, op. cit., s. 299.

[8] Plutarch, op. cit., s. 499-500.

[9] Ibidem, s. 499-510.

[10] Ibidem, s. 506-507.

[11] Ibidem, s. 511-512.

[12] T. Łoposzko, Historia społeczna republikańskiego Rzymu, Warszawa 1987, s.230.

[13] A. Ziółkowski, op. cit., s. 302-307.

[14] Plutarch, op. cit., s. 514.

[15] Ibidem, s. 516.

[16] Ibidem, s. 521.

[17] Ibidem, s. 520-521.

[18] Ibidem, s. 523-524.

[19] Ibidem, s. 524-525.

[20] A. Ziółkowski, op. cit., s. 313-314.

[21] Plutarch, op. cit., s. 528-529.

[22] A. Ziółkowski, op. cit., s. 315.

[23] Plutarch, op. cit., s. 531-533.

[24] P. Veyne, Imperium grecko-rzymskie, Cieszyn 2016, s. 659-660.

[25] Plutarch, op. cit., s. 535.

[26] Ibidem, s. 536-537.

[27] Ibidem, s. 537-538.

[28] Ibidem, s. 539-540.

[29] Ibidem, s. 540-541.

[30] Ibidem, s. 541-542.

[31] Ibidem, s. 542.

[32] Ibidem, s. 543.

[33] P. Veyne, op. cit., s. 99.

 

 

Bibliografia:

Plutarch, Żywoty Sławnym mężów t. 2, wyd. M. Brożek, Wrocław 2004, s. 483-545.

Ziółkowski, Historia starożytna powszechna, Warszawa 2009, s. 748-753.

Idem, Historia Rzymu, Poznań 2008, s. 135-141, 254-258, 298-316.

G. Alföldy, Historia społeczna starożytnego Rzymu, Poznań 1991, s. 68-112.

T. Łoposzko, Historia społeczna republikańskiego Rzymu, Warszawa 1987, s. 223-249.

P. Veyne, Imperium grecko-rzymskie, Cieszyn 2016, s. 99, 659-660.

Słownik kultury antycznej, red. R. Kulesza, Warszawa 2012, s. 205-206.

 

Advertisements